W ciągu minionego miesiąca pan premier Tusk zdążył m.in. zjeść lunch w Singapurze (to zarzut oczywiście populistyczny: każdy czasem musi zjeść lunch), otworzyć nową obwodnicę Przemyśla („Nowoczesne znaki niepodległości to drogi i mosty” – poetyzował), pogrozić palcem w sprawie dachu Stadionu Narodowego („Brakowało tego dnia jednego odpowiedzialnego gospodarza” – strofował) i otworzyć świetlicę w Rzeszowie („Każdy z was jest bardzo potrzebny Polsce i nie ma na tej sali nikogo nieważnego” – mówił dzieciom).
Tak jak przez poprzednie pół roku zabrakło mu niestety czasu na skwitowanie sprawozdania, jakie za rok 2011 złożył mu prokurator generalny.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.