Ustawodawca udziela lekcji moralności

prawo, wymiar sprawiedliwości
prawo, wymiar sprawiedliwościShutterStock
27 marca 2015

Wywód marszałka Sejmu w odpowiedzi na wniosek Naczelnej Rady Lekarskiej o uznanie przepisów dotyczących klauzuli sumienia za niekonstytucyjne opiera się na prymitywnym schemacie: regulacja jest przydatna, bo jest, a jest, bo jest przydatna

W pierwszych dniach lutego, niejako w tle innych spraw, marszałek Sejmu w imieniu izby ustosunkował się do wniosku Naczelnej Rady Lekarskiej o stwierdzenie przez Trybunał Konstytucyjny niezgodności zapisów ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, dotyczących tzw. klauzuli sumienia, z konstytucją i Międzynarodowym Paktem Praw Obywatelskich i Politycznych. Stanowisko to ująć można lapidarnym zwrotem: jest dobrze, a w zasadzie, to lepiej być nie może. Wszystkie sformułowane przez NRL zarzuty są bezzasadne, zaś sumienia lekarzy, nawet tych najbardziej konserwatywnych, należycie zabezpieczone. Lekarz w każdym przypadku ma czynić to, do czego ustawa go zobowiązuje, np. wskazywać innego lekarza lub podmiot leczniczy, w którym nieakceptowane przez niego ze względów moralnych świadczenie pacjent uzyska. Nie może jednocześnie odczuwać z tego powodu choćby najmniejszych ukłuć sumienia. Jak w ślad za Komitetem Bioetyki przy prezydium PAN, stwierdził bowiem marszałek: „Z perspektywy lekarza, na którym ciąży obowiązek informacyjny, informacja jest aksjologicznie neutralna, a jej wykorzystanie dla sumienia lekarskiego ambiwalentne”.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.