Permanentna inwigilacja. Służby wciąż mogą sprawdzić z kim się kontaktuje obywatel [OPINIA]

inwigilacja
<p>inwigilacja</p>Shutterstock
22 września 2022

Choć od dobrych kilku lat wiadomo, że polskie przepisy o retencji danych są bezprawne, nasz rząd wciąż udaje, że nie ma problemu. A służby wciąż bez krępacji, a co ważniejsze bez jakiejkolwiek kontroli, mogą sprawdzić, z kim się kontaktuje dowolny obywatel i gdzie przebywa.

Służby sięgnęły po 1,85 mln danych

Słynny Pegasus, tak przynajmniej wynika ze słów Marka Suskiego, mógł być wykorzystywany do inwigilowania góra kilkuset osób rocznie. Tymczasem polskie prawo zobowiązuje do przechowywania danych telekomunikacyjnych wszystkich obywateli posiadających smartfony. Tylko w minionym roku służby sięgnęły po 1,85 mln takich danych, skala jest więc nieporównywalna. Owszem, chodzi o mocno okrojone informacje, głównie billingi oraz dane lokalizacyjne, ale i one pozwalają bardzo dużo się o nas dowiedzieć. O każdym z nas, wliczając zawody objęte tajemnicą zawodową. Policja i inne służby mogą bez pytania się kogokolwiek o zgodę sprawdzić, do kogo dzwonił czy esemesował i gdzie w tym momencie znajdował się dowolny radca prawny, dziennikarz czy polityk. Jeśli korzystają z tej możliwości prawie 2 mln razy rocznie, to siłą rzeczy większość danych jest pobierana w sprawach, w których nie potwierdzono złamania prawa. Powtarzane tak chętnie przez władze powiedzenie, że uczciwi nie mają się czego bać, pozwolę sobie skwitować jedynie gorzkim śmiechem.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.