Profesor zwolniony za „selfie” ze zwłokami. Sąd nie miał wątpliwości co do działań uczelni

Podziemny szpital
Kwestia przedstawienia na zdjęciach zwłok człowieka to temat drażliwy, co potwierdził sądMateriały prasowe / zdj. Metinvest
dzisiaj, 15:21

Uczelnia, która dyscyplinarnie zwolniła profesora za to, że w swoich mediach społecznościowych zamieścił zdjęcie ze zwłokami, opatrując je niestosownym podpisem miała do tego prawo – nie miał wątpliwości łódzki sąd. Takiego zachowania nie usprawiedliwiają nawet wcześniejsze, imponujące dokonania naukowe.

Młody, choć legitymujący się dużym doświadczeniem naukowiec i profesor uczelniany, walczył przed sądem o odszkodowanie za rzekomo bezprawne zwolnienie go z uczelni. Spór rozgorzał po tym, jak w swoich mediach społecznościowych zamieścił on wykonane ze swoim studentem „selfie”, przedstawiające zwłoki w prosektorium. Zdjęcie opatrzone zostało podpisem o treści: „będzie naukowy ogień”.

W związku z tym zachowaniem uczelnia zdecydowała się zwolnić go z powodu ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych, bez zachowania okresu wypowiedzenia. Pracownikowi zarzuciła między innymi, że sprzeniewierzył się zasadzie, według której zwłoki przekazane na cele naukowe traktowane mają być w sposób zapewniający zachowanie godności zmarłego. Jego zachowanie uznała też za sprzeczne z misją systemu szkolnictwa wyższego, podważające zaufanie do zawodu nauczyciela akademickiego i naruszające niezbywalną godność człowieka oraz normy etyczne. Wszystko to – w konsekwencji – doprowadziło do utraty zaufania do pracownika. Naukowiec pozwał uczelnię, ale to na niewiele się zdało. Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia, a później i tamtejszego sądu okręgowego, do którego odwołał się od niekorzystnego dla siebie wyroku, jego argumenty nie przekonały.

Zdjęcie ze zwłokami z prosektorium. Czy uczelnia mogła zwolnić naukowca?

SR nie podzielił oceny, jakoby sporne zdjęcie miało charakter naukowy. Kluczowe pozostają bowiem przepisy dotyczące „korzystania” ze zwłok w celach naukowych, które mają wyjątkowy charakter i podlegają wąskiej interpretacji. Podstawę prawną zaś do przekazywania ich uczelniom stanowi ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych oraz rozporządzenie ministra zdrowia ws. trybu i warunków przekazywania ich do celów naukowych. Wszystko to musi odbywać się z zachowaniem godności zmarłego oraz właściwego postępowania ze zwłokami, np. w trakcie transportu. SR zauważył, że nawet uczelnie przyjmują dotyczące tej kwestii wewnętrzne regulaminy, a zwolniony sam brał udział w opracowywaniu takiego dokumentu.

Jak relacjonował później w swoim uzasadnieniu SO, sąd rejonowy dobitnie wyjaśnił, że powszechnie przyjęty i wymagany w Polsce sposób zachowania nie dopuszcza wystawienia na widok publiczny zakrwawionych ludzkich zwłok, np. rozczłonkowanych. "Wzbudzają one u odbiorców niechęć, oburzenie, szok, lęk, a więc są nieakceptowane i naruszają normy społeczne. Wynika to również z nauki Kościoła katolickiego przyjmowanej przez większość społeczeństwa polskiego, która głosi, że ciała zmarłych powinny być traktowane z szacunkiem i miłością wypływającą z wiary" – czytamy w uzasadnieniu prawomocnego orzeczenia SO.

Zwłoki na zdjęciu wymagają szacunku. Ważny wyrok sądu

Sądy zgodnie przyznały rację uczelni i krytycznie oceniły zachowanie jej pracownika. Dostrzegły przy tym istotną różnicę między zwłokami a szczątkami, wskazując, że na spornej fotografii uwiecznione zostały właśnie te pierwsze, a zatem mogące zostać rozpoznane przez najbliższych zmarłego. Z krytyczną oceną sędziów spotkała się również treść zamieszczonego w sieci podpisu.

"Zdjęcia z prosektorium, zwłaszcza przedstawiające szczątki, powinny być traktowane z najwyższym szacunkiem i etyką, szczególnie jeśli są związane z celami naukowymi. Komunikacja w takich przypadkach wymaga dużej wrażliwości, aby nie urazić uczuć innych osób ani nie naruszyć zasad etycznych" – wskazał SO, przywołując motywy SR.

Według sądów działanie, jakiego dopuścił się naukowiec, to nie tylko wyraz braku szacunku wobec zmarłych i ich rodzin, ale też naruszenie przepisów dotyczących ochrony danych osobowych i dóbr osobistych. "Osiągnięcia naukowe powoda, nawet jeśli są wyjątkowe, nie stanowią usprawiedliwienia dla działań, które mogą naruszać zasady etyki, szacunku i godności osób zmarłych. Publikowanie zdjęć z prosektorium wymaga dużej rozwagi i odpowiedniej intencji, a jego nieodpowiednie użycie może budzić poważne konsekwencje moralne i prawne" – podkreślał SO, przywołując uzasadnienie sądu niższej instancji.

Uczelnia narażona na utratę społecznego zaufania. Co orzekł sąd?

Profesor też – jak ujęto w sądowym uzasadnieniu – mógł narazić uczelnię na szkodę wizerunkową. Ucierpieć mógł jej interes, a ona sama narażona zostać na negatywną reakcję społeczeństwa. Zaś zaufanie do niej jako uczelni medycznej to warunek kluczowy, aby nadal mogła „pozyskiwać” zwłoki, konieczne do kształcenia przyszłych lekarzy. Ostatecznie w sprawie tej zawiadomiona została też prokuratura, ale śledczy nie ustalili, jakoby doszło do przestępstwa.

"Zaufanie społeczne jest fundamentem działalności takich instytucji (uczelni - red.), a jego naruszenie może prowadzić do długotrwałych skutków, zarówno wizerunkowych, jak i rozwojowych. Powód powinien dochować szczególnej pieczy, by promowanie i informowanie w mediach społecznościowych nie naruszało godności osób zmarłych i nie naraziły uczelni na negatywne reakcje ze strony społeczeństwa – wskazał SO, powołując się na SR.

Sąd okręgowy podzielił więc wszystkie kluczowe dla ustalenia sprawy ustalenia sądu niższej instancji. Dodatkowo wyraził on jednak przekonanie, że zwolnionemu profesorowi powinno zależeć przede wszystkim na tym, aby „dążenie do naukowej doskonałości nigdy nie przesłoniło podstawowych zasad etycznych i moralnych, jakimi powinien się kierować on sam, jak i jego studenci oraz osoby podległe mu służbowo”.

Wyrok jest prawomocny.

Podstawa prawna

Wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 4 listopada 2025 r., sygn. akt: VIII Pa 152/25

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GazetaPrawna.pl / Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.