"Nasze matki, nasi ojcowie": Do celów procesu można nagrywać nawet w kinie

"Nasze matki, nasi ojcowie"
"Nasze matki, nasi ojcowie"Media / ik01
26 lipca 2016

W sprawie przeciwko twórcom serialu „Nasze matki, nasi ojcowie” powód mógł uniknąć kosztów związanych z kopiowaniem i dostarczeniem płyt DVD przez TVP.

W rozpoczętym w ubiegłym tygodniu procesie 92-letni żołnierz AK Zbigniew Radłowski oraz Światowy Związek Żołnierzy AK domagają się od producentów kontrowersyjnego niemieckiego serialu przeprosin, zapłaty 25 tys. zł za naruszenie dóbr osobistych i zaprzestania używania opaski z napisem AK. Ich zdaniem w produkcji znalazły się sceny, które mają dowodzić, że AK rzekomo była współwinna zbrodni na osobach narodowości żydowskiej. Aby rozsądzić ten spór, sąd musi jednak obejrzeć sporne sceny. Kopię filmu dostarczyła TVP, wystawiając za to spory rachunek – prawie 850 zł. Gdy sąd odczytał pismo z telewizji, w którym ta zapowiada, że nieuiszczenie kwoty w ciągu tygodnia spowoduje wpisanie do rejestru dłużników, publiczność zareagowała szmerem oburzenia. Sąd nie wydał jeszcze postanowienia w sprawie tych kosztów, ale prawdopodobnie będzie je musiał ponieść Światowy Związek Żołnierzy AK.

Pozostało 69% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.