Piractwo nie jest złe. Ci, którzy ściągają filmy i muzykę, więcej kupują. Po cichu przyznaje to nawet branża rozrywkowa. Zwariowała czy cynicznie udaje?
Anegdota głosi, że na jednym ze spotkań Billa Gatesa z warszawskimi studentami został on zapytany o zdanie na temat osób, które korzystają z nielegalnego oprogramowania. Całe audytorium było przekonane, że ówczesny szef Microsoftu potępi piractwo – zwłaszcza że Windows jest jednym z najczęściej nielegalnie używanych programów. Gates niespodziewanie odpowiedział, że o ile są to kopie programów MS, nie ma nic przeciwko temu. Ważne dla niego jest tylko to, by Okienka były używane.
Takie podejście do łamania praw autorskich wciąż jest nie do przyjęcia dla większości producentów i twórców. Okazuje się jednak, że z czysto ekonomicznego punktu widzenia odpowiedź Gatesa jest w pełni racjonalna. Jeżeli bowiem ktoś pozna, przyzwyczai się i uzna za wartościowy dany program czy polubi piosenkę, wówczas szansa na to, że w przyszłości kupi legalną wersję oprogramowania czy płyty, jest spora. Trudno w to uwierzyć? A jednak udowadniają to już nie tylko kolejne badania, lecz także coraz powszechniejsza praktyka bratania się wydawców z piratami.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.