Dziennik Gazeta Prawana logo

Osoby z niepełnosprawnościami chcą być pełnoprawne na rynku pracy. Jednak pracodawca najpierw widzi orzeczenie, a dopiero potem człowieka

Kobieta na wózku inwalidzkim, rozmawia przez telefon, siedząc przed laptopem.
Osoby z niepełnosprawnościami mają pod górkę na rynku pracy. Dlaczego pracodawcy ich pomijają?Shutterstock
20 września, 22:43

Pracodawca zatrudniający osobę z niepełnosprawnością może otrzymywać co miesiąc tysiące złotych dopłaty do jej wynagrodzenia. Dostępne są również pieniądze na wyposażenie stanowiska, dostosowanie miejsca pracy czy szkolenia. Mimo rozbudowanego systemu wsparcia skala aktywności zawodowej tej grupy pozostaje niewielka.Ich doświadczenie i kwalifikacje potrafią zejść na dalszy plan. Jak przyznają OzN, pracodawca najpierw widzi ich niepełnosprawność, a dopiero później zastanawia się, co mogą wnieść do firmy.

System teoretycznie zachęca przedsiębiorców do zatrudniania osób z niepełnosprawnościami (OzN), wprowadzając kilka form wsparcia dla firm je zatrudniających. Pracodawcy mogą otrzymywać dopłaty do wynagrodzeń, pieniądze na wyposażenie i przystosowanie stanowiska czy szkolenia. Miesięczne dofinansowanie może wynosić nawet 2760 zł, a pomoc na dostosowanie stanowiska sięgać 20-krotności przeciętnego wynagrodzenia.

Mimo tego osoby z niepełnosprawnościami mówią o stereotypach, ograniczonej liczbie ofert odpowiadających ich kwalifikacjom i sytuacjach, w których orzeczenie staje się ważniejsze od doświadczenia zawodowego. Sprzeciwiają się takim praktykom.

– Nie chcę być atrakcyjnym kandydatem tylko dlatego, że pracodawca może otrzymać pieniądze za moje zatrudnienie. Dofinansowanie może zachęcać firmy do otwierania się na osoby z niepełnosprawnościami, ale dla mnie najważniejsze jest to, żeby ktoś chciał mnie zatrudnić ze względu na moje kompetencje. Orzeczenie nie powinno być moim największym atutem na rynku pracy – podkreśla Anna, osoba z orzeczeniem o niepełnosprawności w stopniu umiarkowanym, która pragnie pozostać anonimowa.

Dane pokazują jednak wyraźną sprzeczność. Firmy mogą korzystać z rozbudowanego systemu finansowych zachęt, a mimo to znaczna część osób posiadających orzeczenie nadal pozostaje poza zatrudnieniem.

2,9 mln osób z orzeczeniem. Aktywnych zawodowo było 553 tys.

Skalę zjawiska pokazują dane. Na koniec 2024 r. w Polsce zarejestrowanych było około 2,9 mln osób z orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności lub wskazaniem do ulg i uprawnień. Odpowiadało to blisko 7,5 proc. ludności Polski.

Dane publikowane w serwisie gov.pl wskazują, że liczba osób z niepełnosprawnościami posiadających prawne potwierdzenie swojego stanu przekracza 3 mln. Faktyczna liczba OzN może być jednak znacznie większa i sięgać nawet 7 mln. W ostatnim kwartale 2024 r. zarejestrowanych było 553 tys. aktywnych zawodowo osób z niepełnosprawnościami.

Nie oznacza to oczywiście, że każda osoba posiadająca orzeczenie i pozostająca poza zatrudnieniem może lub chce podjąć pracę. Niepełnosprawność może w różnym stopniu ograniczać możliwość wykonywania obowiązków zawodowych, a sama grupa OzN jest bardzo zróżnicowana.

Potwierdzają to wyniki kontroli Najwyższej Izby Kontroli (NIK). Ponad 80 proc. osób z niepełnosprawnościami objętych analizą nie pracowało i jednocześnie nie poszukiwało zatrudnienia. Z kolei z opracowania PFRON „Badanie potrzeb osób niepełnosprawnych” wynika, że rejestracja w urzędzie pracy nie zawsze oznacza rzeczywistą gotowość do podjęcia zatrudnienia.

Równocześnie niemal 40 proc. osób z niepełnosprawnościami ma od 26 do 59 lat. Wśród nich są ludzie, którzy chcą pracować, zdobywają kwalifikacje i próbują rozwijać się zawodowo. To właśnie ich sytuacja pokazuje drugą stronę problemu.

„Zdobywasz wykształcenie, rozwijasz się, a ofert odpowiadających kwalifikacjom jest niewiele”

Problemem nie jest wyłącznie liczba miejsc pracy. Liczy się także ich jakość i dopasowanie do kompetencji kandydatów. Mimo kampanii społecznych osoby z niepełnosprawnościami nadal znajdują zatrudnienie m.in. w ochronie i sprzątaniu. Dla części kandydatów są to odpowiednie stanowiska. Problem zaczyna się wtedy, gdy posiadanie orzeczenia w praktyce ogranicza wybór ścieżki zawodowej również osobom mającym zupełnie inne, wyższe kwalifikacje.

– Trudno nie czuć rozczarowania, kiedy człowiek zdobywa wykształcenie, rozwija się i ma konkretne umiejętności, a później okazuje się, że liczba ofert odpowiadających jego kwalifikacjom jest bardzo ograniczona. Osoby z niepełnosprawnościami nie chcą być kierowane automatycznie do kilku zawodów. Chcemy mieć taki sam wybór ścieżki zawodowej i możliwość rozwoju jak pozostali pracownicy – mówi Magda, jedna z rozmówczyń pragnąca zachować anonimowość.

Problem nie ogranicza się więc do tego, czy osoba z niepełnosprawnością ma w Polsce pracę. Równie istotne jest to, czy wykonuje pracę odpowiadającą jej kompetencjom, czy może się rozwijać, awansować i zwiększać swoje zarobki.

Stereotypy wciąż zamykają drzwi przed kandydatami

Jedną z barier na rynku pracy pozostaje sposób postrzegania osób z niepełnosprawnościami przez część pracodawców. Wciąż zdarza się, że stereotypy dotyczące OzN wpływają na ich szanse na znalezienie zatrudnienia.

– Uprzedzenia wobec tej grupy wpływają nie tylko na codzienne relacje, ale przekładają się również na sytuację zawodową. W efekcie część pracodawców nadal nie jest zainteresowana zatrudnianiem osób z niepełnosprawnościami – uważa Anna.

W praktyce oznacza to, że orzeczenie może przesłaniać to, co powinno decydować o zatrudnieniu kandydata. Na dalszy plan schodzą wówczas jego wiedza, doświadczenie i możliwość wykonywania obowiązków na danym stanowisku.

– Chciałbym być oceniany przede wszystkim jako pracownik, a nie przez pryzmat orzeczenia – przyznaje Marcin, inny rozmówca, który ze względu na stanowisko, chciałby pozostać anonimowy.

Siedem godzin pracy, dodatkowa przerwa i 10 dni urlopu. Tego obawiają się pracodawcy

Niechęć części firm do zatrudniania OzN może wynikać również z obaw związanych ze szczególnymi uprawnieniami pracowników posiadających umiarkowany lub znaczny stopień niepełnosprawności. Dlaczego?

– Część z nich zwraca uwagę na szczególne uprawnienia pracowników z umiarkowanym i znacznym stopniem niepełnosprawności, m.in. siedmiogodzinny dzień pracy, dodatkową przerwę czy 10 dodatkowych dni urlopu. Pojawiają się też obawy dotyczące częstszych nieobecności chorobowych. W takich przypadkach nawet odpowiednie wykształcenie i predyspozycje zawodowe kandydata nie zawsze wystarczają, by przełamać niechęć pracodawcy – wskazuje Anna.

Problem może mieć więcej niż jedno źródło. Co jeszcze może wpływać na trudną sytuację tej grupy na rynku pracy?

– Dodatkowym problemem może być postawa części środowiska osób z niepełnosprawnościami, którą pracodawcy odbierają jako roszczeniową, co może jeszcze bardziej zniechęcać ich do zatrudniania takich pracowników – dodaje Marcin.

Państwo dopłaca do zatrudnienia. Firma może dostać do 2760 zł miesięcznie

Jednocześnie pracodawcy mogą korzystać z kilku form finansowego wsparcia zatrudnienia OzN. Jednym z podstawowych mechanizmów jest miesięczne dofinansowanie wynagrodzenia pracownika ze środków PFRON.

Co do zasady dofinansowanie nie może przekroczyć 90 proc. kosztów płacy. Maksymalne kwoty wsparcia wynoszą:

  • 2760 zł w przypadku pracownika ze znacznym stopniem niepełnosprawności,
  • 1550 zł przy umiarkowanym stopniu niepełnosprawności,
  • 575 zł przy lekkim stopniu niepełnosprawności.

Na tym nie koniec. Firmy zatrudniające co najmniej 25 pracowników mogą ponadto, po spełnieniu odpowiednich warunków dotyczących zatrudnienia osób z niepełnosprawnościami, zostać zwolnione z obowiązkowych wpłat na PFRON.

Nawet 20-krotność przeciętnego wynagrodzenia na dostosowanie miejsca pracy

Wsparcie nie kończy się na pensji. Przedsiębiorca zatrudniający osobę z niepełnosprawnością może otrzymać zwrot kosztów związanych z adaptacją pomieszczeń i urządzeń. Pomoc może obejmować również zakup sprzętu i oprogramowania niezbędnego pracownikowi. W przypadku przystosowania i adaptacji stanowiska pracy wsparcie może sięgać 20-krotności przeciętnego wynagrodzenia za każde odpowiednio dostosowane stanowisko.

Oddzielnym rozwiązaniem jest zwrot kosztów wyposażenia stanowiska pracy utworzonego dla osoby z niepełnosprawnością. Tutaj pomoc może wynosić do 15-krotności przeciętnego wynagrodzenia.

Pracodawca może również ubiegać się o refundację kosztów szkolenia. W przypadku małych i średnich przedsiębiorstw wysokość dofinansowania nie może przekroczyć 70 proc. kosztów szkolenia osób kwalifikujących się do objęcia pomocą.

Na co jeszcze mogą liczyć pracodawcy? Między innymi na zwrot kosztów zatrudnienia pracownika pomagającego osobie z niepełnosprawnością m.in. w komunikowaniu się z otoczeniem oraz wykonywaniu czynności niemożliwych lub trudnych do samodzielnego wykonania.

„Nie chcę, żeby zatrudniano mnie dlatego, że firma dostanie pieniądze”

Dopłaty mają zachęcać przedsiębiorców do otwierania się na kandydatów z niepełnosprawnościami. Z perspektywy pracownika ten sam mechanizm może jednak rodzić wątpliwości.

– Nie chcę być atrakcyjnym kandydatem tylko dlatego, że pracodawca może otrzymać pieniądze za moje zatrudnienie. Dofinansowanie może zachęcać firmy do otwierania się na osoby z niepełnosprawnościami, ale dla mnie najważniejsze jest to, żeby ktoś chciał mnie zatrudnić ze względu na moje kompetencje. Orzeczenie nie powinno być moim największym atutem na rynku pracy – mówi Magda.

Zatrudnienie osób z niepełnosprawnościami może przynosić firmom korzyści wykraczające poza kwestie finansowe. Duże znaczenie ma również potencjał, wiedza i doświadczenie pracowników.

– Zatrudnianie osób z niepełnosprawnościami może przynosić firmom korzyści, które nie ograniczają się do kwestii finansowych. Ważne jest jednak stworzenie otwartego środowiska pracy, w którym pracownik z niepełnosprawnością będzie oceniany przede wszystkim przez pryzmat swoich kompetencji. W takich warunkach może w pełni wykorzystywać swoje umiejętności i rozwijać się zawodowo – podkreśla Anna.

12 proc. ma wyższe wykształcenie. W całej populacji to około 40 proc.

Problem aktywizacji zawodowej zaczyna się jeszcze przed pierwszą rozmową rekrutacyjną. Odsetek osób z wyższym wykształceniem wśród osób z niepełnosprawnościami wynosi 12 proc., podczas gdy w ogólnej populacji Polski sięga około 40 proc. Różnica pokazuje znaczenie dostępu do edukacji i możliwości zdobywania kwalifikacji.

Jednocześnie samo zdobycie wykształcenia nie gwarantuje, że kandydat znajdzie pracę odpowiadającą jego kompetencjom. To właśnie na ten problem zwracają uwagę rozmówcy: możliwość kształcenia powinna iść w parze z rzeczywistą możliwością wykorzystania zdobytych umiejętności.

Nie chodzi tylko o znalezienie jakiejkolwiek pracy

Dla osób z niepełnosprawnościami aktywizacja zawodowa nie kończy się w momencie podpisania umowy. Znaczenie mają stabilność zatrudnienia, wysokość wynagrodzenia, możliwość podnoszenia kwalifikacji oraz awansu. Istotne jest również to, czy pracownik może wykonywać zadania odpowiadające jego możliwościom i kompetencjom. To zasadnicza różnica między statystycznym zwiększeniem liczby zatrudnionych a rzeczywistym włączeniem osób z niepełnosprawnościami do rynku pracy.

Dopłata może skłonić przedsiębiorcę do stworzenia stanowiska. Nie zagwarantuje jednak, że kandydat zostanie potraktowany przede wszystkim jako specjalista i pracownik. Jak mówi Magda: orzeczenie nie powinno być największym atutem OzN na rynku pracy.

Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.