Dziennik Gazeta Prawana logo

Tajemniczy, bajecznie bogaty miliarder podbija polski rynek. Drżą przed nim największe zagraniczne sieci handlowe

Tajemniczy, bajecznie bogaty miliarder podbija polski rynek. Drżą przed nim największe zagraniczne sieci handlowe
Tajemniczy, bajecznie bogaty miliarder podbija polski rynek. Drżą przed nim największe zagraniczne sieci handloweShutterstock
dzisiaj, 19:07

Nie pokazuje się publicznie, nie udziela wywiadów, a jego twarz pozostaje zagadką nawet dla wielu mieszkańców rodzinnych stron. Wiadomo za to, że zgromadził gigantyczny majątek i stworzył jedną z największych sieci handlowych w Polsce. Jego sklepy wyrastają w małych miejscowościach, skutecznie konkurując z największymi zagranicznymi graczami. Za sukcesem Dino stoi człowiek, o którym wiadomo zaskakująco niewiele. Tomasz Biernacki to miliarder, który woli pozostawać w cieniu, choć jego biznesowe imperium rośnie w imponującym tempie. Kim naprawdę jest właściciel Dino?

Dino rzuca wyzwanie zagranicznym gigantom. Sklepy wyrastają w małych miejscowościach

Przed ekspansją sieci Tomasza Biernackiego muszą liczyć się nawet najwięksi zagraniczni konkurenci. Dino skutecznie rywalizuje z portugalską Biedronką należącą do grupy Jeronimo Martins, a pod względem liczby sklepów wyprzedziło już niemieckiego Lidla. Strategia polskiej sieci jest przy tym zaskakująco prosta. Zamiast imponujących galerii handlowych i rozbudowanej infrastruktury powstają charakterystyczne markety o nieskomplikowanej konstrukcji, z niewielkimi parkingami, często w miejscowościach, które dla największych sieci nie zawsze są pierwszym wyborem.

Dino nie prowadzi również tak intensywnych działań reklamowych jak zagraniczna konkurencja. Nie potrzebuje spektakularnych kampanii, by konsekwentnie rozwijać swoją pozycję na rynku. Model biznesowy oparty na lokalizowaniu sklepów blisko klientów i systematycznym zagęszczaniu sieci przynosi wymierne rezultaty.

Za tym sukcesem stoi jednak postać wyjątkowo tajemnicza. Tomasz Biernacki zgromadził fortunę, która pozwoliła mu znaleźć się w gronie najbogatszych ludzi świata. Mimo to pozostaje niemal niewidoczny w przestrzeni publicznej.

Tomasz Biernacki wśród najbogatszych Polaków. Jego majątek liczony jest w miliardach

Biznesmen przez cztery lata z rzędu zajmował pierwsze miejsce na liście najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost”. W najnowszej edycji zestawienia uplasował się wprawdzie niżej, bo na czwartej pozycji, ale jego majątek nadal robi ogromne wrażenie. Oszacowano go na 16,1 mld zł. Jeszcze wyżej znalazł się w rankingu magazynu „Forbes”. Zajął drugie miejsce z fortuną wycenianą na 18,97 mld zł. Wyprzedził między innymi rodzinę Solorzów i Sebastiana Kulczyka.

Jego nazwisko pojawiło się również w międzynarodowych zestawieniach najbogatszych ludzi świata. W 2023 roku Biernacki jako jedyny Polak znalazł się na liście 500 najzamożniejszych osób przygotowanej przez Bloomberg. Zajął wówczas 462. miejsce. Wartość jego majątku oszacowano na 5,85 mld dolarów, czyli około 22,8 mld zł.

W czerwcu 2025 roku ponownie trafił do tego prestiżowego zestawienia. Tym razem awansował na 452. pozycję. Bloomberg wycenił jego fortunę na 7 mld 360 mln dolarów, co odpowiadało około 27,5 mld zł. To imponujące liczby, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę, że za ogromnym majątkiem nie stoi rozpoznawalna medialnie postać, lecz przedsiębiorca, który konsekwentnie unika rozgłosu.

Nie tylko markety Dino. Tak wygląda biznesowe imperium Tomasza Biernackiego

Kim właściwie jest człowiek, który zbudował handlową potęgę? W powszechnie dostępnych źródłach informacji o Tomaszu Biernackim nie ma zbyt wiele. Wiadomo, że ma 51 lat i pochodzi z Krotoszyna. To właśnie w Wielkopolsce rozpoczęła się historia jego biznesowego sukcesu.

Pierwszy sklep pod szyldem Supermarket Dino otworzył w 1999 roku w Gostyniu. Cztery lata później przejął większościowy pakiet udziałów w firmie Agro-Rydzyna. Kolejnym przełomem był debiut giełdowy. Wiosną 2017 roku Dino zadebiutowało na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, otwierając nowy etap rozwoju przedsiębiorstwa.

Na marketach jednak działalność Biernackiego się nie kończy. Jego nazwisko można znaleźć w rejestrach wielu innych podmiotów gospodarczych, które tworzą rozbudowaną sieć powiązań biznesowych. Jak informował gloswielkopolski.pl, w 2011 roku przedsiębiorca wszedł w skład spółek BT-Nieruchomości oraz KR Inżynieria. Dwa lata później został członkiem rady nadzorczej Dino Oil. W 2015 roku pojawił się w kolejnych podmiotach: Dino Logistic Północ, obecnie funkcjonującym jako Dino Północ, BT Holding, spółce zależnej od Grupy Dino, oraz Mleczarni Naramowice.

Chronologicznie ostatnim wymienianym podmiotem, w którego organach nadzorczych zasiadał, jest Krot Invest KR Inżynieria. Widać więc, że działalność miliardera wykracza daleko poza handel detaliczny. Za siecią marketów stoi znacznie szersza struktura biznesowa, obejmująca między innymi nieruchomości, logistykę i inne obszary działalności.

Nie wiadomo, jak wygląda. Nie udziela wywiadów i unika mediów

W przypadku większości miliarderów ich życie prywatne i zawodowe regularnie trafia na pierwsze strony gazet. Z Tomaszem Biernackim jest zupełnie inaczej. Przedsiębiorca konsekwentnie stroni od dziennikarzy, nie udziela wywiadów i nie pojawia się na branżowych galach, nawet jeśli jest laureatem przyznawanych tam nagród. Nie odbiera ich osobiście.

Jego niechęć do rozgłosu jest tak duża, że nawet wygląd biznesmena pozostaje dla wielu osób zagadką. Nie wiadomo również, jakie ma poglądy polityczne. Właściciel Dino nie buduje swojej rozpoznawalności na obecności w mediach społecznościowych ani publicznych wystąpieniach. Woli, by mówiły za niego wyniki finansowe firmy.

Serwis money.pl przywoływał swego czasu rozmowę z jednym z najbliższych współpracowników przedsiębiorcy. Z jego relacji wynikało, że Biernacki nie korzysta nawet z firmowego adresu e-mail. Co więcej, ma używać starego, określanego jako „przedpotopowy”, telefonu. Nowoczesne technologie i medialna obecność najwyraźniej nie są dla niego priorytetem. Znacznie bardziej ceni sobie spokój i prywatność.

Tajemniczość właściciela Dino stała się zresztą jednym z najbardziej charakterystycznych elementów jego wizerunku. W mediach trudno znaleźć jego wypowiedzi, a większość informacji o przedsiębiorcy pochodzi z relacji współpracowników, lokalnych samorządowców i osób, które miały okazję poznać go osobiście.

Zaczynał od rodzinnego gospodarstwa? O Biernackim krąży wiele opowieści

W publikacjach na temat miliardera często pojawia się słowo „podobno”. Podobno biznes budował od podstaw. Podobno wychował się w skromnej, katolickiej rodzinie pochodzącej z niewielkiej wsi Czeluścin w okolicach Krotoszyna.

Jak pisał tygodnik „Wprost”, jeszcze w czasach PRL jego rodzice, Alojzy i Regina Biernaccy, prowadzili tam gospodarstwo rolne i zajmowali się hodowlą krów. – To tam jeszcze za PRL jego rodzice: Alojzy i Regina Biernaccy prowadzili własne gospodarstwo rolne i hodowlę krów – pisał o miliarderze „Wprost”.

Z relacji lokalnych mediów, które próbowały przyjrzeć się bliżej rodzinie przyszłego miliardera, wyłania się obraz domu opartego na trzech wartościach: wierze, pracy i pokorze. Ojciec Tomasza Biernackiego miał być człowiekiem niezwykle pracowitym. Choć w gospodarstwie zatrudniał pracowników, sam również wykonywał codzienne obowiązki, w tym doił krowy. Co ciekawe, podobnie jak jego syn nie przepadał za udzielaniem wywiadów. Miał powtarzać, że nie należy się niczym chwalić.

Z lokalnych publikacji można się dowiedzieć również o jego inicjatywach związanych z życiem religijnym mieszkańców. Ojciec przedsiębiorcy postanowił między innymi odremontować zabytkową kapliczkę, aby pracownicy gospodarstwa mogli w niedziele uczestniczyć w mszach świętych.

– Z opisu lokalnych mediów, które starały się zajrzeć Biernackim na podwórko, wynika, że to rodzina, która stała na trzech fundamentach: wiary, pracy i pokory. Jego ojciec w jednym z wywiadów jawił się jako tytan pracy, który mimo tego, że zatrudniał ludzi na gospodarstwie, to sam doił krowy. Wywiadu zresztą udzielać też nie chciał, powtarzając, że nie należy się niczym chwalić. Ale to z lokalnych mediów dowiadujemy się na przykład, że ojciec Biernackiego postanowił odremontować zabytkową kapliczkę, żeby pracownicy mogli w niedzielę uczęszczać na msze święte – czytamy na łamach „Wprost”.

Czy właśnie w takim środowisku ukształtowało się podejście do pracy i prywatności, które później towarzyszyło Tomaszowi Biernackiemu? Tego nie wiadomo. Sam przedsiębiorca nie opowiada publicznie o swoim dzieciństwie ani drodze do fortuny.

Kto zna właściciela Dino? Nawet w rodzinnych stronach jest zagadką

Choć Tomasz Biernacki pochodzi z Krotoszyna, nie oznacza to, że jest tam postacią powszechnie znaną. O jego relacjach z lokalną społecznością niewiele wiadomo, a osoby, które miały okazję spotkać się z nim osobiście, należą raczej do wąskiego grona. Wieloletni, były już burmistrz Krotoszyna Franciszek Marszałek w rozmowie z gloswielkopolski.pl opowiadał, że spotykał się z przedsiębiorcą wtedy, gdy zachodziła taka potrzeba. W jego ocenie Biernacki jest człowiekiem miłym, sympatycznym i bardzo skromnym.

Czy były burmistrz należy do nielicznych osób, które miały okazję porozmawiać z właścicielem Dino twarzą w twarz? Portal pytał o biznesmena również miejscowych samorządowców. Jedna z krotoszyńskich radnych przyznała, że szef Dino pozostaje praktycznie nieznany mieszkańcom. Podkreślała przy tym, że jest to oczywiście jego własna decyzja.– To jest oczywiście jego wybór – powiedziała.

Inny radny wspominał natomiast, że miał okazję spotkać przedsiębiorcę, choć było to już jakiś czas temu. Zwrócił również uwagę na opinie dotyczące sposobu zarządzania firmą. – Kiedyś miałem okazję go spotkać, ale to było już jakiś czas temu. Słyszałem, że jest wymagający wobec pracowników, ale pracodawca, który osiąga sukcesy chyba musi taki być – wspominał radny.

Także te relacje pokazują, jak nietypową pozycję zajmuje Biernacki. Jest właścicielem potężnej firmy, której sklepy działają w tysiącach lokalizacji, a jednocześnie pozostaje osobą niemal nieobecną w życiu publicznym.

Dino rośnie w błyskawicznym tempie. Kolejne sklepy i miliardowe przychody

Podczas gdy właściciel sieci konsekwentnie unika mediów, jego biznes rozwija się bardzo dynamicznie. Grupa Dino realizuje strategię, którą stosuje od lat. Nie chodzi wyłącznie o otwieranie sklepów w nowych regionach, ale również o zwiększanie liczby placówek tam, gdzie sieć już jest obecna. Takie zagęszczanie marketów pozwala wzmacniać pozycję na lokalnych rynkach i docierać do kolejnych klientów. Strategia przynosi wymierne efekty, co widać zarówno w liczbie sklepów, jak i wynikach finansowych spółki.

W pierwszych sześciu miesiącach 2026 roku Grupa Dino otworzyła 148 nowych marketów. Na koniec czerwca sieć liczyła już 3176 placówek. Dynamiczna ekspansja przełożyła się również na wyniki sprzedaży. Przychody grupy wzrosły o 12,5 proc. i osiągnęły poziom 18 mld zł. To właśnie taką kwotę klienci pozostawili w sklepach Dino w ciągu pierwszego półrocza.

Jak wygląda sytuacja po stronie zysków? W samym drugim kwartale 2026 roku Dino wypracowało 400,1 mln zł zysku wobec 397,5 mln zł w analogicznym okresie poprzedniego roku. Liczby pokazują, że handlowe imperium Tomasza Biernackiego nie zwalnia tempa. Kolejne sklepy pojawiają się na mapie Polski, a sieć umacnia swoją pozycję na rynku. Właściciel pozostaje przy tym konsekwentny w jednej kwestii: nie zamierza opowiadać o swoim sukcesie przed kamerami. Zamiast wywiadów i publicznych wystąpień wybiera dalszą rozbudowę biznesu, który uczynił go jednym z najbogatszych Polaków.

Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.