Wśród argumentów za przedłużeniem wieku emerytalnego pojawia się często pojęcie „solidarności pokoleniowej”. Co to znaczy i czy znaczy w ogóle cokolwiek? W mądrym wywiadzie profesor Marek Góra powiada, że jeżeli już, to solidarność pokoleniowa działa także tak, że obecni sześćdziesięcioparoletni pracownicy w niezłym zdrowiu (każdego w tym wieku coś strzyka w kręgosłupie) powinni dalej pracować, żeby nie musieli na nich zarabiać ludzie młodzi. To nie tylko młodzi są zobowiązani, ale także starsi i starzy.
Jednak zasadnicze jest pytanie o sens solidarności międzypokoleniowej i o jej istnienie, o poczucie bycia solidarnym z innymi grupami wiekowymi. Skoro w Polsce i w wielu zachodnich krajach zwyczajna solidarność społeczna (z wyjątkiem jeszcze krajów skandynawskich) praktycznie nie funkcjonuje, to dlaczego miałaby funkcjonować solidarność międzypokoleniowa? Dlaczego ludzie młodzi mieliby mieć poczucie, że składają się na moją, już bliską emeryturę? Dlatego wyjątkowo niezręczna była wypowiedź premiera Pawlaka, że polega w tym względzie na dzieciach i – można dodać – na wnukach.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.