Topolewska: Sukces kosiniakowego, czyli każda matka dostaje świadczenie

Michalina Topolewska
Michalina TopolewskaDGP / Wojtek Gorski
25 maja 2016

Poprzedni rząd pozostawił po sobie w spadku dwie ważne zmiany w systemie wspierania osób wychowujących dzieci. Pierwsza z nich to zasada złotówka za złotówkę w zasiłkach rodzinnych, która sprowadza się do tego, że przekroczenie kryterium dochodowego nie pozbawia całkowicie świadczeń, tylko skutkuje ich proporcjonalnym obniżeniem. Druga zaś to nazywane potocznie kosiniakowym świadczenie rodzicielskie, które wynosi 1 tys. zł miesięcznie i przysługuje każdej nieubezpieczonej matce. Doświadczenia związane z ich kilkumiesięcznym obowiązywaniem pokazują, że strzałem w dziesiątkę było zwłaszcza to ostatnie.

Świadczenie rodzicielskie wypełniło bowiem lukę w systemie pomocy państwa kierowanej do matek, które opiekują się dzieckiem po jego urodzeniu. Do tej pory w uprzywilejowanej sytuacji byli rodzice pracujący na etatach, którym przysługiwało prawo do urlopu i zasiłku macierzyńskiego. Tym samym mają oni zapewnioną stabilność finansową przez 12 miesięcy po przyjściu na świat dziecka. Dopiero teraz taką gwarancję zyskały matki, które często nie z własnego wyboru pracują na umowach cywilnoprawnych czy te w ogóle niemające pracy.

Pozostało 24% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.