Przy okazji nowelizacji kodeksu pracy rząd powinien zmienić przestarzałe przepisy dotyczące sposobów ewidencjonowania czasu pracy. Już sama kartka i ołówek nie przystają do naszych czasów. Skoro pracodawcy i pracownicy chcą, żeby sprawdzać, ile poświęcają na pracę, za pomocą nowoczesnych technologii – czytników linii papilarnych, kart magnetycznych czy poprzez skanowanie tęczówki oka – to trzeba im to umożliwić. A tak działają na granicy prawa.
Urzędy – Państwowa Inspekcja Pracy i główny inspektor ochrony danych osobowych – też mają związane ręce. I na tyle, na ile pozwalają archaiczne przepisy, lawirują. Z jednej strony inspekcja sprawdza sygnały o nieprawidłowościach w sposobach ewidencji czasu pracy, z drugiej nie nakłada za to kar. Podobnie zachowuje się GIODO. Twierdzi, że zmuszanie pracowników do przekazywania danych biometrycznych jest zakazane, z drugiej żadnych mandatów za naruszenie przepisów nie przewiduje. Nie można mieć nawet o to pretensji. Bo z jednej strony muszą stosować kodeks pracy, z drugiej w XXI wieku trudno wymagać od pracodawców i pracowników, żeby nie zauważali upływającego czasu i rozwoju technologicznego.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.