Ci, którzy wyjeżdżają po maturze za granicę, uczą się przede wszystkim gotowości na wyzwania. Wrócą, o ile nasz rynek pracy im je zaoferuje.
Polska chciałaby wysyłać najlepszych studentów za granicę. Nad programem właśnie pracuje Ministerstwo Nauki. Pomysł nie jest nowy – najzdolniejszym obiecała to jeszcze poprzednia minister edukacji. Okazało się jednak, że przygotowany przez ekipę PO program ma wiele wad. Skutek? Mało kto się do niego zgłosił. Jednym z najsłabszych punktów w ocenie organizacji studenckich było ograniczenie, że po zafundowanym przez państwo turnusie w Cambridge czy na Harvardzie trzeba wrócić do kraju i odpracować w nim grzecznie pięć lat.
I bez programu za granicą przebywa dzisiaj 48 tys. polskich studentów. 2,6 tys. z nich wyjechało do Francji, 1,8 tys. – do USA. Ale najpopularniejszym kierunkiem wyjazdów jest Wielka Brytania –uczy się tam 6,2 tys. młodych Polaków. Jak pokazuje badanie przeprowadzone na zlecenie Boston Consulting Group, i bez bata w postaci ministerialnego nakazu większość z nich chciałaby wrócić do kraju po zakończeniu nauki – deklaruje to 77 proc. z nich. Aż 42 proc. to ludzie gotowi zrobić to zaraz po uzyskaniu dyplomu. Kiedy jednak oczekiwania stykają się z rzeczywistością, okazuje się, że wrócić z zagranicy albo nie jest łatwo, albo nie ma po co. A ci, którzy na powrót się decydują, nie wykluczają, że jednak wyjadą.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.