Przyniósł do biblioteki książkę wypożyczoną 150 lat temu. Bibliotekarze policzyli wysokość kary za przetrzymanie

historia, nauka, książki, zegar
Książka zwrócona do biblioteki w Australii po 150 latach. Obliczono 28 tys. AUD karyshutterstock
dzisiaj, 12:50

Niezwykły zwrot akcji w historii bibliotekarstwa i odnaleziona po dekadach rodzina pamiątka. Książka wypożyczona w XIX wieku trafiła z powrotem na półkę po 150 latach, gdy odnaleziono ją w zabitym deskami kominku w Australii. Gdyby pracownicy placówki zdecydowali się bezwzględnie wyegzekwować naliczaną codziennie regulaminową opłatę, dzisiejszy kara za przetrzymanie woluminu urosłaby do astronomicznej kwoty ponad 73 tysięcy złotych.

Niezwykłe znalezisko w zabitym deskami kominku

Znaleziona w kominku książka została zwrócona do biblioteki w Australii po 150 latach. Przypuszcza się, że za jej przetrzymanie był odpowiedzialny kamieniarski czeladnik, który wcześniej pracował przy budowie parlamentu w Londynie – poinformowała agencja BBC.

Oprawiona w płótno książka „Zabytki Aten” została wypożyczona z biblioteki w nadmorskiej miejscowości Kiama, ok. 120 km na południe od Sydney, w połowie lat 70. XIX wieku. Znaleziono ją w skrzynce na herbatę, która przez dziesięciolecia leżała w zabitym deskami kominku. Była nieco zawilgocona, ale poza tym w dobrym stanie.

Śladami kamieniarskiego czeladnika z Londynu

77-letni Ross Simmons sądzi, że książkę mógł pożyczyć jego dziadek John Simmons, który był w tym czasie czeladnikiem kamieniarskim w londyńskiej gminie Westminster. W 1857 r. John Simmons, który miał wówczas 27 lat, wyemigrował do Australii. Początkowo mieszkał na przedmieściach Sydney, ale potem przeniósł się do Kiamy, by kierować tam budową kościoła.

Około 30 lat temu, podczas remontu domu, w kominku znaleziono skrzynkę z książkami wraz z innymi pamiątkami rodzinnymi, ale Ross Simmons przejrzał je dopiero teraz.

Regulamin sprzed lat i wyliczenie gigantycznej kary

Na drugiej stronie jednej z książek znajdowała się pieczątka biblioteki, a na wewnętrznej okładce - jej regulamin. Wynika z niego, że można było wypożyczyć tylko jedną książkę naraz, chyba że udowodniono, że co najmniej sześć osób w rodzinie potrafi czytać – w takim wypadku liczba wypożyczonych książek mogła wzrosnąć do trzech.

Zgodnie z regulaminem za każdy dzień przetrzymania książki trzeba było zapłacić trzy pensy. Pracownicy biblioteki obliczyli, że kara przez 150 lat urosłaby do 97 dolarów australijskich, czyli – uwzględniając inflację – wynosiłaby obecnie 28 tys. dol. australijskich (ok. 73,6 tys. zł). Placówka postanowiła ją jednak umorzyć.

Ogromne zainteresowanie unikalną pamiątką

Dyrektorka biblioteki Michelle Hudson powiedziała, że znalezisko wzbudziło ogromne zainteresowanie i wiele osób przyjeżdża z daleka, by potrzymać książkę. - To śliczna książeczka i wiąże się z nią niezwykła historia – oznajmiła.

Dodała, że w 1872 r. władze miasta przeznaczyły 200 funtów na utworzenie biblioteki, która miała w swoich zbiorach 1000 książek. Ta znaleziona w kominku miała numer 506.

Źródło: PAP
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.