Sikora: W obronie biznesmenów

28 lutego 2013

W filmie „Układ zamknięty” (premiera w kwietniu) Janusz Gajos gra wrednego prokuratora próbującego przejąć interes trzech lokalnych przedsiębiorców. Ktoś powie, że większość prowadzących firmy ma bardziej przyziemne problemy niż bohaterowie filmu. Pełna zgoda. Na co dzień jeśli nie walczą o nowych klientów, to chociaż o utrzymanie dotychczasowych. Jeśli nie zwalniają, to likwidują. Do tego wieczne przeciąganie liny, a to z urzędem skarbowym, a to z ZUS. Wszystko po to, żeby jakoś utrzymać się na powierzchni.

Światełko nadziei pojawia się zawsze, gdy rząd ogłasza uproszczenie zasad prowadzenia działalności, czy to w kwestiach podatkowych, rozliczania z ZUS, czy obniżenia kosztów funkcjonowania. Gaśnie, gdy okazuje się, że pod płaszczykiem korzystnych zmian przedsiębiorca dostaje po raz kolejny batem po czterech literach. Bo co z tego, że może skorzystać np. z abolicji w ZUS, skoro jego wniosek poczeka kilka miesięcy, bo w sprawie musi jeszcze wypowiedzieć się Komisja Europejska. W tym czasie, bo nie ma uregulowanej sytuacji w ZUS, koło nosa przejdzie mu okazja udziału w przetargu publicznym i zarobienia pieniędzy.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.