Hadaj: Euro 2012, czyli święto zagubionego policjanta

10 kwietnia 2012

Człowiek rozumny nie sika pod wiatr – głosi stare porzekadło. Żal to stwierdzić, ale w resorcie spraw wewnętrznych o tym zapomnieli. Politycy po raz kolejny pokazują nam, że nie tylko są pozbawieni szóstego zmysłu, ale prawdopodobnie są również nie do końca wyposażeni w sztafaż intelektualny pozwalający na przewidywanie skutków swoich działań.

Po kompromitacji transportowej, której efektem jest brak sieci dróg na Euro 2012 i szybkich połączeń kolejowych, nadszedł czas na przekroczenie kolejnej granicy absurdu. Tym razem nie chodzi o nowy pękający asfalt na budowanych drogach, przez który polscy kierowcy pękają ze śmiechu, ale o rzeczy z zasady poważniejsze. Chodzi o nasze bezpieczeństwo i o wizerunek Polski w chwili rozgrywania największej międzynarodowej imprezy sportowej, jaka kiedykolwiek miała miejsce w naszym kraju.

Otóż ta sama policja, która jeszcze niedawno w kandydatach do służby mogła przebierać jak w ulęgałkach, prychając na sporą część napalonych na mundur, dzisiaj, dwa miesiące przez najazdem kiboli z Anglii, słynących z przerabiania płyt chodnikowych w bumerangi, które jednak nie wracają, boryka się z tysiącami wolnych etatów. Zdaniem MSW to właściwie nie jest problem, bo przecież na wiosnę zawsze z policji odchodzą ludzie. Mam nieodparte wrażenie, że komuś tu przydałby się lekarz. Bagatelizowanie problemu, jakim na chwilę przed Euro jest brak policjantów, udowadnia, że my, obywatele, na policję liczyć zbyt nie powinniśmy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.