Na ostatnim posiedzeniu Sejmu szef największej centrali związkowej w Polsce cytował Adama Smitha. Powołał się na guru liberałów, uzasadniając przygotowany przez NSZZ „Solidarność” obywatelski projekt ustawy w sprawie płacy minimalnej. Zakłada on, że wysokość najniższego wynagrodzenia ma być uzależniona od wzrostu PKB. Im szybciej rozwija się gospodarka, tym szybszy byłyby też wzrost minimalnej płacy. I odwrotnie – jeśli przyrost będzie mniejszy, o jej wysokości zdecyduje rząd, negocjując ją z partnerami społecznymi.
To prawda, choć brzmi nierealnie. Wbrew wszelkim stereotypom w Polsce to związki zawodowe domagają się uwolnienia minimalnego wynagrodzenia spod dyktatu polityków i uzależnienia go od tego, co dzieje się w gospodarce.
Szkoda, że tej szansy na zmiany nie chce zauważyć władza. W przeciwieństwie do partnerów społecznych posłowie w trakcie pierwszego czytania wspomnianego projektu wręcz prześcigali się w formułowaniu niczym niepodpartych mitów.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.