Polski rynek gier komputerowych rozwija się tak szybko, że firmom z tej branży brakuje rąk do pracy. Podkupują sobie specjalistów, ściągają ich z zagranicy, a nawet wspólnie z uczelniami tworzą kierunki dla przyszłych autorów gier.
Firma Nicolas Games, która stworzyła jedną z droższych gier na polskim rynku, wartą 10 mln złotych „Afterfall: Insanity”, ma problem. Jej najnowszy produkt dopiero wejdzie do sprzedaży i zwróci się za 2-3 lata. W tym czasie firma powinna pracować nad kolejnymi projektami. Brakuje jej jednak specjalistów od programowania gier.
Na to samo narzekają inne spółki. Choć ich zyski rosną w tempie kilkudziesięciu procent rocznie, mają problem z zatrudnieniem wyspecjalizowanych kadr. Dlatego angażują się w ich wykształcenie i ściągają nowe siły z zagranicy. – Kiedy startowaliśmy w połowie lat 90. zatrudnialiśmy kilkunastu programistów. Dziś jest ich setka, a drugie tyle współpracuje z nami jako wolni strzelcy – mówi nam Michał Kiciński, prezes CD Projekt, które wyprodukowało obie części kultowej już gry „Wiedźmin”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.