Szef doradców premiera Tuska tłumaczy w rozmowie z „DGP”, dlaczego rząd zmodyfikował zasady funkcjonowania II filaru emerytalnego i jak blisko byliśmy od decyzji o zawieszeniu całego systemu
Czy propozycje rządu w sprawie OFE oznaczają, że żegnamy się z reformą emerytalną, która miała być przykładem dla innych krajów? Czy może runął mit?
Nie oceniam tego w takich kategoriach. Ani nie żegnamy się z reformą emerytalną, ani nie runął mit. Mamy kryzys na świecie i każdy kraj stara się jak najmocniej wziąć pod kontrolę potrzeby pożyczkowe, bo im mniejsza emisja długu, tym bezpieczniej. Musimy sobie uświadomić, na co nas stać. Uważam reformę emerytalną z 1999 r. za bardzo dobrą, przyszłościową, odporniejszą na wyzwania demograficzne i przejrzystą, bo pokazującą zwykle ukryty dług systemów emerytalnych jako jawny. Problem polega na tym, że przyjęliśmy założenie, iż będziemy jednocześnie finansowali wypłatę obecnych emerytur i odkładali pieniądze na przyszłość, nie podwyższając składki. Oczywiście mogliśmy ją zwiększyć o te 7,3 proc. przekazywane do OFE, ale konkurencyjność naszej gospodarki byłaby mniejsza. Problem więc w tym, że myśląc o potrzebach przyszłych emerytur, nie możemy dziś udźwignąć wzrostu długu publicznego. 10 lat temu nikt nie przewidywał uporu Komisji Europejskiej, która odmówiła odliczania tych sum od statystyk ani takiej skali kryzysu gospodarki światowej i europejskiej.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.