Rząd chce od nowego roku znieść limity dorabiania dla rencistów. Będą mogli zarobić, ile chcą, bez groźby utraty świadczenia. Nie ma jednak zamiaru zlikwidować tych ograniczeń dla emerytów.
A przecież rencista dostaje rentę, bo jest niezdolny do pracy, natomiast emerytura pochodzi ze składek. Decyzja rządu brzmi jednak dziwnie nie tylko z logicznego punktu widzenia. Wprowadzanie limitów na możliwość pracy na emeryturze przeczy polityce aktywizacji starszych osób, wpycha je w szarą strefę i powoduje straty budżetu.
Limity dorabiania obowiązują emerytów, którzy otrzymują świadczenia z ZUS i nie ukończyli 60 lat (kobieta) i 65 lat (mężczyzna). Jeśli ich dodatkowy dochód przekroczy 70 proc. średniej pensji, emerytura zostanie zmniejszona. Jeśli dochód jest wyższy niż 130 proc. średniej pensji, ZUS wstrzymuje wypłatę emerytury. Limity zostały wprowadzone, aby zniechęcać starsze osoby do przechodzenia na wcześniejsze emerytury. Układ był taki – jeśli skorzystasz ze świadczenia, mając np. 55 lat, nie będziesz mógł dorabiać do woli.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.