Marczuk: Emerytura z marzeń Pawlaka już istnieje

19 maja 2010

W realnym systemie zryczałtowanym pod nóż poszłyby m.in. KRUS i pomostówki.

Egzotyczne sojusze nie są niczym nowym. Teraz jednak jesteśmy świadkami superegzotycznej koalicji emerytalnej. Waldemar Pawlak, wspierany przez Jolantę Fedak (oboje z PSL), wspólnie z liberałami z Centrum im. Adama Smitha domagają się wolnościowej rewolucji w emeryturach. Naprzeciwko stoi m.in. Michał Boni. Spór dotyczy rzeczy fundamentalnej – wolności obywateli do decydowania o swoim losie vs. paternalistycznej wizji zabezpieczania na siłę „głupich” jednostek, które na pewno same, bez decyzji państwa, nie dadzą sobie rady. I dobrze, że trwa. Problem w tym, że w pawlakowej propozycji brzmią nuty fałszu. Wprowadzenie systemu minimalnego wymaga bowiem rzezi przywilejów i odstępstw od reguł (np. KRUS).

Nieprawdziwa propozycja

Pawlak mówi, że każdy niech płaci na emeryturę minimalną składkę 120 zł miesięcznie i z tego uzbiera mu się tyle, żeby na starość zapewnić sobie nie tylko bezpieczeństwo socjalne (minimalna emerytura to nieco ponad 800 zł), ale 1200 zł. Propozycja kusząca. Ma też ładunek wolnościowego myślenia mówiącego o tym, że każdy powinien troszczyć się o siebie. Państwo zmusza tylko do oszczędzania minimum, by zabezpieczyć się przed ryzykiem konieczności wypłacania w przyszłości świadczeń z pomocy społecznej. Unika w ten sposób zjawiska, które ekonomiści od ubezpieczeń nazywają free rider. Wskazują, że gdy nie ma przymusu ubezpieczeń, część osób nie odkłada na starość i nie ma z czego żyć. Utrzymać je musi reszta społeczeństwa. Tyle tylko, że propozycja Pawlaka jest nieprawdziwa. Kryje się za nią obrona KRUS.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.