Pracownicy, którzy chcą wystąpić do sądu przeciwko pracodawcy, np. z powodu mobbingu czy dyskryminacji, często gromadzą dowody, np. w formie nagrań rozmów z pracodawcą. Zwykle są one dokonywane bez wiedzy pracodawcy. Czy sąd uzna taki dowód?
Polskie przepisy nie regulują wprost kwestii, czy taki dowód może być wykorzystany w procesie. Co do zasady, kodeks postępowania cywilnego pozwala sądowi na dopuszczenie dowodu z nagrania rozmowy dokonanej nawet bez wiedzy rozmówcy. Takie nagranie może mieć jednak znacznie słabszą moc dowodową niż dokonane za wiedzą obu stron. Niekiedy sąd może jednak nie wziąć w ogóle pod uwagę treści nagrania – np. jeżeli uzna, że było ono technicznie wadliwe (np. złożone z kilku części, które nie oddają przebiegu całości rozmowy) lub gdy zachodzą wątpliwości, czy oddaje ono obiektywnie relacje między stronami. Nagranie rozmowy z pracodawcą bez jego wiedzy jest bowiem obarczone szczególnym ryzykiem wpływu nagrywającego pracownika na treść rozmowy. Pracownik może bowiem reżyserować przebieg rozmowy, wiedząc, że czyni to dla późniejszych celów procesowych. Dlatego, choć nie ma przeszkód formalnych w dopuszczeniu takiego dowodu, jego moc w procesie będzie zwykle nieznacząca lub nawet żadna. Ponadto, nagranie rozmowy bez wiedzy rozmówcy może naruszać dobre obyczaje oraz konstytucyjne prawa osoby, która nie wiedziała o nagraniu.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.