Mniej dzieci nie oznacza automatycznie niższych wydatków na oświatę. Wręcz przeciwnie – przy mniejszej liczbie uczniów i przedszkolaków utrzymanie małych oddziałów i placówek może kosztować samorządy coraz więcej. Nowy raport dotyczący organizacji i finansów oświaty samorządowej pokazuje, że gminy będą musiały zmierzyć się z trudnymi decyzjami dotyczącymi sieci przedszkoli i szkół.
Autorzy raportu „Organizacja i finanse oświaty samorządowej” przygotowanego przez firmę Vulcan przeanalizowali m.in. zmiany zachodzące w oświacie oraz dane dotyczące roku szkolnego 2024/2025. Dużą część opracowania poświęcono konsekwencjom zmian demograficznych. Problem jest poważniejszy, niż zakładano jeszcze kilka lat temu. Rzeczywista liczba dzieci urodzonych w 2023 i 2024 r. była niższa niż przewidywał nawet najbardziej pesymistyczny wariant przygotowanej przez GUS prognozy ludności.
Według autorów raportu prawdopodobne jest, że w perspektywie dekady liczba urodzeń trwale spadnie poniżej 225 tys. rocznie.
Przedszkolaków może być o 40 proc. mniej
Skutki niżu demograficznego zaczynają być widoczne już w przedszkolach. Z prognoz przywołanych w raporcie wynika, że jeżeli zrealizuje się negatywny scenariusz demograficzny, w roku szkolnym 2030/2031 liczba przedszkolaków może być o około 30 proc. niższa niż w 2022/2023.
Jeszcze większa różnica może pojawić się kilka lat później. W roku szkolnym 2036/2037 liczba dzieci w przedszkolach może być niższa o około 40 proc. w porównaniu z rokiem 2022/2023. Nie oznacza to jednak, że liczba oddziałów będzie spadała równie szybko.
Mniej dzieci może oznaczać… wyższy koszt opieki
To jeden z najważniejszych problemów, przed którymi staną samorządy. Jeżeli liczba dzieci będzie spadała szybciej niż liczba oddziałów, średnia liczebność grup będzie się zmniejszać. W efekcie koszt utrzymania jednego miejsca dla dziecka będzie rósł.
To szczególnie trudna sytuacja dla małych przedszkoli, które już dziś funkcjonują z niewielką liczbą oddziałów. Przy dalszym spadku liczby dzieci część gmin może nie być w stanie ekonomicznie uzasadnić ich dalszego utrzymywania. Raport wskazuje wprost na możliwość likwidacji części takich placówek. Konsekwencją może być także wydłużenie drogi dziecka do przedszkola.
Podobny scenariusz czeka szkoły podstawowe
Problem nie ograniczy się do przedszkoli. Według analizy od roku szkolnego 2025/2026 rozpoczął się długotrwały spadek liczby dzieci przyjmowanych do szkół podstawowych. W roku szkolnym 2030/2031 liczba uczniów rozpoczynających naukę w szkołach podstawowych może być już o około 25 proc. niższa. W kolejnych latach liczba pierwszoklasistów ma nadal spadać.
Dla samorządów oznacza to podobny problem jak w przypadku przedszkoli: mniej uczniów w oddziałach, wyższy koszt kształcenia jednego dziecka i konieczność ponownego przeanalizowania sieci szkół.
Likwidacja albo przekształcenie szkół?
Autorzy raportu wskazują, że część placówek może w przyszłości wymagać likwidacji albo przekształcenia. Nie chodzi więc wyłącznie o zmniejszenie liczby oddziałów, ale o zmianę całej organizacji lokalnej sieci oświatowej.
Jednym z możliwych rozwiązań wskazanych w raporcie jest większa elastyczność w organizacji szkół. Autorzy proponują m.in. możliwość tworzenia szkół obejmujących klasy IV–VIII oraz szkół filialnych z klasami I–III albo I–IV, podporządkowanych organizacyjnie większym szkołom.
Takie rozwiązania mogłyby pozwolić samorządom utrzymać edukację bliżej miejsca zamieszkania dzieci, jednocześnie ograniczając koszty związane z funkcjonowaniem wielu bardzo małych szkół.
Nie tylko demografia zwiększa koszty samorządowej oświaty
Raport zwraca uwagę również na inne zjawisko – rosnący udział szkół niesamorządowych. W roku szkolnym 2024/2025 nie zwiększył się już odsetek uczniów szkół podstawowych prowadzonych przez podmioty inne niż samorządy. Jednocześnie udział uczniów liceów ogólnokształcących uczęszczających do szkół niesamorządowych wzrósł do 10 proc.
Z punktu widzenia JST również oznacza to trudności w optymalnym organizowaniu sieci szkół. Mniejsza liczba uczniów w szkołach samorządowych może bowiem prowadzić do wzrostu kosztu kształcenia jednego ucznia.
Samorządy czeka trudna decyzja
Demografia staje się więc nie tylko problemem społecznym, ale również jednym z najważniejszych wyzwań finansowych dla samorządowej oświaty. Mniej dzieci nie oznacza bowiem prostego przełożenia na mniejsze wydatki. Budynki, infrastruktura i część kosztów funkcjonowania placówki pozostają, nawet gdy liczba uczniów lub przedszkolaków spada.
W efekcie samorządy będą musiały coraz dokładniej analizować sieć placówek, liczebność oddziałów i koszty przypadające na jednego ucznia. W części gmin może to oznaczać konieczność łączenia, przekształcania, a w najtrudniejszych przypadkach także likwidacji niektórych placówek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu