Nie lekceważmy społecznej aprobaty dla armii

31 marca 2009

Dobry obyczaje nakazuje polemizować raczej z argumentami a nie odnosić się bezpośrednio do ich autorów. Dlatego Sztab Generalny Wojska Polskiego nie będzie odnosił się personalnie do osoby prof. Stanisława Kozieja a jedynie do jego opinii wyrażonej w artykule Gazety Prawnej pt. „Wojsko przyjmie tylko 7 tysięcy ochotników”.

Przedstawiona w tym artykule teza głosząca, iż „To, że ciągle jest modyfikowany rządowy program dotyczący profesjonalizacji armii, spowodowane jest niewłaściwym planowaniem Sztabu Generalnego WP” to istne kuriozum. Chyba jedynym racjonalnym wytłumaczeniem dla sformułowania takiej opinii jest (proszę wybaczyć to jedno personalne odniesienie) – pewna obsesja Stanisława Kozieja, wyniesiona z czasów służby w Sztabie Generalnym na przełomie lat 70 i 80 ubiegłego wieku. Tamten okres najwyraźniej utrwalił w jego świadomości pewien schemat funkcjonowania sztabu generalnego i co gorsza wywołał trwałą awersję do wojskowych planistów z Rakowieckiej. Tymczasem w armii zmieniło się niemal wszystko. Czasy układu warszawskiego zostały bezpowrotnie wyparte przez standard demokratycznej cywilnej kontroli na armią, a wojskowi już nie mają w zwyczaju pouczać polityków jak umacniać potencjał obronny państwa. 

Planiści w mundurach przygotowują szczegółowe analizy, wskazują możliwe warianty rozwiązań, przestawiają potencjalne skutki ich wdrożenia, ale kluczowe, strategiczne decyzje należą zawsze do cywilnego ministra resortu Obrony Narodowej. Taką zasadę wszyscy współcześni wojskowi rozumieją, szanują i bezwzględnie respektują. Dlatego wielkość, liczebność armii to decyzja polityczna, a do planistów wojskowych należy dostosowanie do tej decyzji takiego składu i struktury sił zbrojnych, aby były one w stanie sprostać wymogom współczesnego i przyszłego pola walki. Stwierdzenie, iż zła praca wojskowych planistów jest powodem zmieniających się założeń najważniejszej reformy wojska bardzo nas boli i dziwi, gdyż wprowadza czytelników w błąd, budując wrażenie, że wojskowi analitycy i planiści odznaczają się wyjątkową indolencją i nieudolnością. To opinia niezasłużona i z gruntu fałszywa. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.