Pojęcie „umowy śmieciowe”, pod którym rozumie się wszystkie, poza „stałym etatem” formy świadczenia pracy, na dobre rozgościło się w powszechnym słownictwie. Podsyca negatywne nastroje na rynku pracy i stanowi oręż w walce opozycji z rządem.
To właśnie w nich upatruje się barierę przed zdobyciem upragnionego etatu. A z założenia wszystkie one, wrzucone do jednego worka mają realizować jeden cel – dopasować poziom zatrudnienia do aktualnych potrzeb ale też i możliwości firmy. Ograniczać koszty (w szczególności te pozapłacowe i administracyjne), ale utrzymywać, a nawet podnosić jakość wykonywanej pracy. Spowodować, że firma łatwiej przystosowuje się do zmian na rynku i jest bardziej konkurencyjna. Każda z osobna – rozwiązywać (chociażby częściowo) problemy na rynku pracy, redukować bezrobocie, zwiększać aktywizację zawodową, pozwalać na zdobywanie środków do życia, ułatwiać zachowania równowagi pomiędzy życiem prywatnym i zawodowym.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.