Uchwalona rzutem na taśmę przez poprzedni rząd PO-PSL refundacja zatrudnienia w formule 12 + 12, która sprowadza się do tego, że starosta przez rok pokrywa koszty zatrudnienia młodego bezrobotnego, a pracodawca przez kolejny utrzymuje go jako pracownika na etacie, okazała się strzałem w dziesiątkę.
Dzięki temu instrumentowi od początku roku pracę znalazło ponad 40 tys. osób poniżej 30. roku życia, a same urzędy pracy i eksperci bardzo pozytywnie oceniają możliwość wykorzystywania go do aktywizacji tej grupy bezrobotnych. Tego, że refundacja będzie tak popularna, można się było zresztą spodziewać. Ze względu na swoją wysokość (obejmuje wydatki na zatrudnienie do wysokości minimalnego wynagrodzenia) i długość trwania jest atrakcyjna dla pracodawców. Również bezrobotnym daje wiele korzyści, ponieważ przy żadnym z innych instrumentów nie mają gwarancji tak długiego zatrudnienia na umowie o pracę.
Nic więc dziwnego, że refundacja 12+12 stała się ofiarą własnego sukcesu. Już teraz wiadomo, że w 2017 r. będzie ją trudniej uzyskać, bo urzędy pracy większość przyznanych im środków przeznaczą na pokrycie kosztów umów zawieranych w tym roku. Paradoksalnie z jednej strony lepiej będzie nie spieszyć się z wnioskiem, bo jeśli zostanie złożony później, to finansowanie większej części okresu refundacji będzie przeniesione na 2018 r. Jednak z drugiej strony zwlekanie też nie będzie opłacalne – pieniędzy może nie wystarczyć, a jak dotąd przepisy przewidują, że w 2018 r. nowe umowy o dofinansowanie z tego instrumentu nie będą podpisywane. Jest to związane z tym, że refundacja została wpisana do ustawy o promocji zatrudnienia tylko na dwa lata.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.