Są na tym świecie trzy rzeczy pewne. Śmierć, podatki oraz to, że Grzegorz Kołodko raz na rok (góra dwa) napisze coś grubego na 400 stronic. Przyznam, że kiedyś mnie to jego pisanie denerwowało.
Gdy w roku 2013 ukazała się książka „Dokąd zmierza świat. Ekonomia polityczna przyszłości”, napisałem w tym miejscu dość gorzką recenzję. Radziłem w niej profesorowi zgryźliwie, żeby spróbował czasem selekcjonować zgromadzony materiał, zanim poda go czytelnikowi. Poda? Zanim zaleje nim (a nawet podtopi) czytelnika, łącząc w swojej narracji wszystko ze wszystkim. Amerykę z Chinami, bezrobocie z drukarkami 3D albo demografię z deflacją.
Dopiero później odkryłem, że nie byłem pierwszy. Grzegorz Kołodko wspomina o tym zarzucie także w „Świecie w matni”. Pisze, że gdy prezentował kiedyś jeden ze swoich tomów w Ameryce, to usłyszał: „To bardzo ciekawe dzieło. Mam tylko wrażenie, że profesor Kołodko uważa, iż nie można zrozumieć niczego, jeśli się nie rozumie wszystkiego”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.