Biura rachunkowe i biegli rewidenci muszą informować o podejrzanych transakcjach. W praktyce nieprecyzyjne przepisy można jednak ominąć.
Trzeci rok z rzędu do generalnego inspektora informacji finansowej (GIIF) trafia więcej opisowych zawiadomień o podejrzanych transakcjach przekazywanych przez tzw. instytucje obowiązane. W 2011 r. było ich ponad 37 proc. więcej niż rok wcześniej, tj. 2527. Z tego ponad 91 proc. to zgłoszenia banków. Z kolei zgłoszeń o informacjach podejrzanych (nieopisowych) w ubiegłym roku było 24 408. I w tym przypadku prym wiodły banki, bo z całej tej liczby zgłosiły prawie 94 proc. transakcji.
Jednak jak wynika z danych przesłanych DGP przez Ministerstwo Finansów, ani biura rachunkowe, ani biegli rewidenci nie zgłaszają podejrzanych transakcji wskazujących na pranie pieniędzy lub finansowanie terroryzmu. Przepisy w tym zakresie są martwe. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że donos do MF na klienta oznaczałby dla biura księgowego czy audytora koniec działalności. Który klient chciałby pracować z firmą, która składa na niego skargi?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.