Fiskus kontra nielegalne nalewki. Wojna trafiła na lokalne festyny

piwo, alkohol
Osoby fizyczne, które chcą samodzielnie produkować alkohol i legalnie częstować nim klientów, obowiązują te same wymogi, co przedsiębiorców z branży spirytusowejShutterStock
13 października 2017

Wojna o sprzedaż nielegalnego alkoholu trwa w Polsce od lat. Teraz ruszył jej nowy front – walka z lokalnymi producentami nalewek. I jak to na wojnie bywa, co najmniej dwóch przeciwników toczy bój o swoje racje. 

Z jednej strony armaty ustawiły służby administracji skarbowej. Odwiedzają regionalne festyny i koła gospodyń wiejskich, rekwirując nalewki i nakładając mandaty za ich sprzedaż. Urzędnicy twierdzą bowiem, że nalewki te robione są na bazie skażonego alkoholu, a ich konsumpcja zagraża zdrowiu. Podziękowania za takie działania płyną ze strony legalnej branży alkoholowej, która cierpi przez nieuczciwą konkurencję. Po przeciwnej stronie stoją lokalni wytwórcy, którzy twierdzą, że niewielka domowa produkcja trunków oraz ich sprzedaż na lokalnych festiwalach gastronomicznych nie są zagrożeniem dla branży spirytusowej. Co więcej, to element polskiej tradycji i dziedzictwa kulturowego. Zamiast z nim walczyć, warto go wspierać. Tym bardziej że sprzedawca, który zdecyduje się handlować regionalnymi nalewkami na festynie, musi spełnić warunki określone w   kilku ustawach.

Pozostało 50% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.