Pojawienie się opisowych rozszerzeń może być kłopotliwe dla znanych marek, polityków i celebrytów, którzy nie zadbają, aby zastrzec nazwy
Z początkiem czerwca mija termin, w którym znane firmy i osoby mogą zabezpieczyć się przed wykorzystaniem ich marek i nazwisk przy rejestracji nowych nazw stron internetowych m.in. z nieużywanymi wcześniej rozszerzeniami, takimi jak „.adult”, „.porn” czy „.sucks”. Jeśli z tej możliwości nie skorzystają, padną ofiarą cybersquatterów („dzikich lokatorów internetowych”). Cybersquating to praktyka rejestrowania domen internetowych marek, osób lub nazw firm i odsprzedawania ich po zawyżonej cenie. Teraz nadarza się okazja do takich działań, bo do obiegu wchodzą domeny z rozszerzeniem charakteryzującym rodzaj strony. Jeśli np. przedsiębiorca nie chce lub nie może (bo już jest zajęta) utworzyć domeny z tradycyjnym rozszerzeniem .pl lub .com, może ją zarejestrować pod praktycznym skrótem, np. .pizza, .bar czy .club. Przypuśćmy, że chcemy założyć portal specjalizujący się w ocenie bezpieczeństwa zabawek. Zamiast tworzyć domenę ekspertzabawki.pl, wystarczy, że użyjemy nazwy „zabawki.expert”.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.