Schizofreniczny najemnik Deadpool, który z taką samą regularnością pakuje komuś kulkę, co przebija czwartą ścianę oddzielającą go od czytelnika, z kart komiksów trafia wreszcie na konsole i komputery.
Świat kocha Deadpoola – to fakt. Aż chciałoby się powiedzieć, że nigdy wcześniej w komiksach nie było kogoś takiego jak on, ale to nie do końca prawda. Jeśli prześledzić genezę jednej z najpopularniejszych dziś postaci wydawnictwa Marvel Comics, staje się jasne, iż narodziła się ona jako świadoma kalka antybohatera z konkurencyjnego DC, niejakiego Deathstroke’a. Narysowany na początku lat 90. ubiegłego wieku przez Roba Liefelda, scenarzyście Fabianowi Niciezie momentalnie skojarzył się właśnie z przewijającym się przez komiksy DC zamaskowanym najemnikiem Slade’em Wilsonem. Uznał więc, że wybornym żartem będzie ochrzczenie nowo stworzonej postaci imieniem... Wade Wilson. Deadpool szybko doczekał się własnej miniserii, a po kilku latach – regularnego cyklu. I wówczas zaczęła się prawdziwa metakomiksowa jazda, zaś żart Liefelda i Niciezy rozrósł się do rozmiarów małego fenomenu.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.