Autopromocja

Lekcja wychowania obywatelskiego – jakie są skutki paraliżu TK

17 października 2024

W normalnych warunkach funkcjonowania państwa powinien być to niezwykle ważny wyrok. Trybunał Konstytucyjny orzekł bowiem 18 września, że regulująca rynek aptekarski ustawa, tzw. Apteka dla Aptekarza 2.0, jest niezgodna z konstytucją. Stało się to wskutek skargi następczej prezydenta, który ustawę podpisał, ale skierował ją do Trybunału. Niestety, wskutek trwającego chaosu – a potrwa on jeszcze co najmniej około roku – na dobrą sprawę nie wiadomo, co z tym wyrokiem począć.

Znikające apteki

Zastrzeżenia głowy państwa, które podzielił Trybunał Konstytucyjny, wzbudziły nader restrykcyjne przepisy dotyczące przejmowania aptek. Co ciekawe – i niestety, charakterystyczne dla uprawianej od kilku lat polskiej legislacji – te przepisy wrzucono do… nowelizacji ustawy o ubezpieczeniach eksportowych. To, co sprawdziło się w dobie pandemii, Sejm dalej twórczo rozwijał. 

Co budziło kontrowersje w przedmiotowych regulacjach? Między innymi znaczące ograniczenie możliwości otwierania nowych aptek, chociaż dzisiaj mamy w kraju najmniej aptek od piętnastu lat. Ograniczenia dotyczą również sprzedaży odziedziczonych aptek. Inspektorzy farmaceutyczni na mocy tych przepisów stali się udzielnymi panami, decydującymi o istnieniu firm aptecznych. Bardzo szeroko określono możliwość zamykania przez nich aptek, a kwota kar, które inspektorzy mogą nakładać, wynosi, bagatela, nawet 5 mln zł.

Neuca grozi pozwami

Prezydent – bądź co bądź wywodzący się z obozu politycznego, który tą ustawę przyjął – umył ręce, składając pod kontrowersyjnym prawem podpis i jednocześnie wysyłając je do Trybunału Konstytucyjnego. A jak źle oceniane są te regulacje, świadczą m.in. oświadczenia składane przez przedstawicieli hurtowni farmaceutycznych – tę branżę oskarżano bowiem o to, że lobbowała za drakońskimi przepisami. W dniu ogłoszenia przez Trybunał Konstytucyjny wyroku, szef public relations jednej z największych hurtowni, Neuca, wydał oświadczenie, w którym zaprotestował przeciwko „posługiwaniu się kłamstwem”. Czytamy w nim: „Po raz kolejny oświadczamy, że Neuca nie była inspiratorem ani nie brała udziału w jakichkolwiek pracach związanych z ustawami potocznie określanymi jako Apteka dla Aptekarza (AdA). Przypisywanie nam kontaktów politycznych z jakimikolwiek partiami jest zwykłym pomówieniem. Podobnie jest z oskarżaniem Neuca o podnoszenie cen leków czy osiąganie nadmiernych korzyści wynikających z wprowadzanych przez kolejne rządy regulacji rynkowych”. Osobom, które takie informacje kolportują, Neuca zagroziła krokami prawnymi.

Kto nas ochroni przed niekonstytucyjnym prawem?

I w zasadzie oświadczenie wspomnianej hurtowni, nie licząc publikacji uznanych profesorów prawa, jest jedynym widocznym dzisiaj echem orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, tak ważnego dla przedsiębiorców i pacjentów. Wyrok bowiem w najbliższym czasie nie zostanie opublikowany. To gorzki paradoks: odmowa uznawania orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego miała być ciosem w PiS i jego nominatów, tymczasem w tym przypadku ochroni wadliwą ustawę autorstwa PiS przed unieważnieniem. A poszkodowane będą osoby, które z polityką nic nie mają wspólnego.

Teraz ewentualne wycofanie z obiegu złych regulacji zależy od dobrej woli obecnej większości parlamentarnej i rządu. Można liczyć jedynie na projekt poselski albo projekt rządowy, który uchyli obecnie obowiązujące przepisy. Jest możliwość, że sądy – polskie, ale też zagraniczne sądy w przypadku spraw arbitrażowych zakładanych przez sieci apteczne – wezmą pod uwagę wyrok TK. To jednak jedynie możliwość.

Otrzymujemy – my wszyscy, łącznie z politykami – lekcję wychowania konstytucyjnego. Na własnej skórze przekonujemy się, jak ważny jest w polskim systemie prawa Trybunał Konstytucyjny. Awantura, rozpoczęta powołaniem w 2015 roku sędziów „na zaś” przez koalicję PO-PSL, a eskalowana przez osiem lat przez PiS, doprowadziła do tego, że przed niekonstytucyjnym prawem nie ma nas kto chronić. Bo sądy powszechne, które również wpisały się w dzielący Polskę spór, takiej ochrony niestety nie dają.

Andrzej Arendarski, Prezydent Krajowej Izby Gospodarczej (KIG)
Andrzej Arendarski, Prezydent Krajowej Izby Gospodarczej (KIG)

Andrzej Arendarski 

Prezydent Krajowej Izby Gospodarczej

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Artykuł partnerski

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.