Z kalką na zarazę. Niedofinansowany sanepid wysłany do walki z epidemią

– To musi pierd…ąć – mówi nam rozmówca z otoczenia Ministerstwa Zdrowia. Według niego system tak się zatkał, iż odetkać go może jedynie jakaś spektakularna katastrofa, ogólnopolska żałoba, a potem walnięcie się w piersi i postanowienie poprawy.
KoronawirusShutterStock
25 października 2020

Bez sanepidu nie zwalczymy pandemii COVID-19, ale do tego trzeba pieniędzy i poważnego, a nie PR-owego podejścia do jego problemów.

Nie radzą sobie z pandemią, nie ogarniają sytuacji – takie opinie o inspektorach sanepidu można usłyszeć nie tylko w prywatnych rozmowach, lecz także od polityków związanych z partią rządzącą. – Jarosław Pinkas, główny inspektor sanitarny, jest w stanie przedzawałowym. Z byłym ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim miał bardzo napięte stosunki, nie znosili się nawzajem, więc GIS nie bardzo potrafił cokolwiek wywalczyć dla swoich ludzi. Z nowym szefem resortu, Adamem Niedzielskim, także nie ma chemii, obaj panowie obwiniają się nawzajem o zaniechania, próbują zrzucić na siebie winę za rozprzestrzenianie się pandemii – mówi DGP osoba zbliżona do obozu rządzącego.

Pozostało 97% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.