Autopromocja

Pielęgniarki zatrudnią lekarza. W resorcie powstaje deklalog zmian podstawowej opieki medycznej

Lekarz, zdrowie, szpital
Dekalog zmian dla lekarzy rodzinnych został opracowany przez zespół powołany przez ministra Konstantego Radziwiłła.ShutterStock
10 maja 2016

 Badania profilaktyczne, mniej biurokracji, więcej prac naukowych oraz szeroka informatyzacja – to niektóre z punktów projektu strategii podstawowej opieki medycznej, która powstaje w resorcie zdrowia

Dekalog zmian dla lekarzy rodzinnych został opracowany przez zespół powołany przez ministra Konstantego Radziwiłła. Ma być on podstawą do ustawy o podstawowej opiece zdrowotnej (POZ). Obecnie najgoręcej dyskutowane są punkty dotyczące współpracy lekarzy z pielęgniarkami.

Główne propozycje to wprowadzenie powszechnego dostępu do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej niezależnie od posiadanego ubezpieczenia i wzmocnienie roli profilaktyki (teraz wcześniejsze wykrywanie chorób mocno szwankuje). Do tego dochodzi integracja międzysektorowa, czyli współpraca m.in. z pracownikami socjalnymi (np. przekazywanie wiedzy o przewlekle chorych będących pod opieką socjalną), oraz informatyzacja (m.in. powszechne e-skierowania). Inne pomysły: ograniczenie biurokracji, poprawa jakości i wypracowanie standardów opieki (m.in. wdrożenie akredytacji praktyk lekarskich), badania naukowe w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej (teraz ich prawie nie ma), a także tworzenie zespołów medycyny rodzinnej.

Ten ostatni punkt wzbudził protesty środowiskowe. Najwięcej kontrowersji wywołała propozycja, by lekarz tworzył zespół medycyny rodzinnej, w skład którego wchodziłyby m.in. pielęgniarki i położne środowiskowe. Zdaniem tych pierwszych byłoby to zamachem na ich niezależności: zlikwidowałoby wolność gospodarczą i samodzielność, którą udało im się do tej pory uzyskać. Głównym punktem zapalnym było tworzenie wspólnej listy pacjentów dla lekarza i pielęgniarek oraz położnych.

Dlatego, jak się dowiedział DGP, w projekcie zostały wprowadzone zmiany. W nowej wersji strategii, która została zaakceptowana w resorcie, znalazły się trzy rozwiązania mające wyciszyć spór. Pierwsze to odejście od propozycji, by zespół koordynował lekarz POZ. – Nie jest powiedziane, że podmiot leczniczy ma być tworzony przez lekarza. Może to być podmiot prowadzony przez pielęgniarki lub inne osoby, które mogą zatrudnić lekarza – tłumaczy przewodniczący ministerialnego zespołu dr Tomasz Tomasik z Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

Inna propozycja jest taka, aby pomimo jednej listy pacjentów każdy lekarz, pielęgniarka czy położna osobno podpisywali umowę z NFZ. Fundusz płaciłby każdemu za jego zakres obowiązków wykonywanych przy pacjentach. W ten sposób miałby zostać ominięty kolejny punkt zapalny – mówiący o tym, że to lekarz zatrudnia pielęgniarkę.

Trzecia propozycja to wprowadzenie okresu przejściowego, tak aby pielęgniarki i położne, które obecnie prowadzą własną działalność, nie musiały jej likwidować. – Data końca tego okresu nie padła w strategii, miałaby być wyłoniona w toku dyskusji – przyznaje dr Tomasz Tomasik. Rozwiązanie sporu może być kluczowe, to od niego zależy, czy ustawa o POZ zostanie wprowadzona. Tymczasem propozycje nie rozwiązują głównego postulatu Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych, by utrzymać wolny wybór dla pacjentów.

– Pacjenci są coraz bardziej świadomi i często wybierają lekarza nie dlatego, że przyjmuje blisko domu, ale dlatego, że jest dobry. Podobnie jest z wyborem pielęgniarki czy położnej. Wolą taką z polecenia albo dlatego, że przychodzi do sąsiadki czy pracuje w pobliżu – wylicza Lucyna Mierzyńska, położna rodzinna. Jej zdaniem zabranie chorym tego wolnego wyboru działa na ich niekorzyść. Bo wybierając lekarza, dostają – bez pytania ich o zdanie – w pakiecie pielęgniarkę czy położną.

Odmiennego zdania jest Adam Kozierkiewicz, ekspert ds. ochrony zdrowia, jeden z członków zespołu przygotowującego strategię – uważa, że na pewno znajdą się lekarze, którzy dopiero zaczynają pracę i nie chcą zakładać własnego biznesu, albo ci bliżej emerytury, którzy z chęcią zatrudnią się u kogoś. Jego zdaniem musi istnieć wspólna lista, bo właśnie dzięki temu lekarz i pielęgniarka czy położna będą wiedzieć, co zrobiła każda ze stron, jakie są zalecenia, i móc się dopełnić.

Jak tłumaczy jeden z lekarzy, miałoby to wyglądać tak, że np. pacjent musi mieć zmieniane opatrunki. Pielęgniarka przy wizycie domowej opisuje stan zdrowia, a jeżeli widzi coś niepokojącego, może automatycznie skontaktować się z lekarzem i omówić działania. – To da się również realizować bez wspólnej listy. Wystarczy dobra komunikacja elektroniczna – uważa Mierzyńska.

Ostateczna wersja strategii będzie gotowa pod koniec czerwca. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.