Dziś proces wprowadzenia na rynek nowego samochodu niczym nie różni się od akcji wprowadzenia nowego rodzaju płatków zbożowych do sklepów. W poniedziałek świat obiegają zdjęcia najnowszego modelu, we wtorek ma on premierę na targach motoryzacyjnych, a już w środę możecie iść go obejrzeć na żywo w salonie za rogiem. Nie ma w tym najdrobniejszej nawet nutki tajemniczości, choćby skromnego dreszczyku wyczekiwania ani źdźbła emocji. Wyjątkiem od tej reguły jest alfa romeo.
Wiecie, ile nowych modeli firma ta zaprezentowała w latach 2005–2015? Trzy. Tak – 3! Najpierw była piękna brera (2005), potem miejskie mito (2008), następnie kompaktowa giulietta (2010). Owszem, można jeszcze wspomnieć o obezwładniającym pod względem wyglądu 8C competizione albo lekkim jak piórko i spartańskim jak lisia nora 4C, ale powiedzcie sami – ile razy widzieliście któreś z tych aut na żywo? No właśnie. A przecież coś, czego nie widać, nie istnieje.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.