Bąk: Kompromis? Przecież to on prowadzi do nieporozumień! [OPINIA]

Łukasz Bąk
Łukasz BąkDGP
23 grudnia 2016

Jednym z moich zainteresowań – poza nieustannym próbowaniem wprowadzenia tyłu dowolnego auta w poślizg – jest gotowanie. Niestety nie jestem w tym tak dobry, jak w zdzieraniu tylnych opon, w związku z czym żaden z producentów garnków, piekarników, noży, sztućców i desek do krojenia nie zaprasza mnie na prezentacje nowych modeli na Sardynię. A nawet nie pozwala mi ich testować we własnej kuchni. Muszę zatem kupować wszystko sam.

2761364-i02-2016-248-000006800.jpg
2761375-i02-2016-248-000006800.jpg
2761386-i02-2016-248-000006800.jpg
2761397-i02-2016-248-000006800.jpg
2761408-i02-2016-248-000006800.jpg
2761419-i02-2016-248-000006800.jpg

Niedawno zapragnąłem zostać właścicielem multifunkcyjnego superhiperodjazdowego robota kuchennego. W nazwie miał słowo „szef”, wyglądem przypominał głowę predatora, w którą ktoś wbił trzepaczkę do jajek, i kosztował tyle, co mały domek na wsi. Producent, którego nazwa trochę kojarzy się z ekskluzywnym paryskim nocnym klubem Moulin Rouge (co dodatkowo zapowiadało dobrą zabawę), zapewniał, że to jedno cudowne urządzenie robi tyle, co dziesięć innych: miesza, ugniata, trze, miksuje, ubija, miele, wciska i wyciska, wałkuje, a nawet pieli ogródek i masuje kark. Innymi słowy: że jest idealnym kompromisem w przypadku, gdy nie macie ochoty zagracać sobie domu, a jednocześnie chcecie szybko i sprawnie przygotować sernik z bezą na spodzie brownie, lody tahini albo lasagne z dynią i ricottą.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.