Budowa dróg będzie skomercjalizowana, a wytypowane do tego trasy są warte 20 miliardów.
Wiceminister infrastruktury Jerzy Szmit poprosił resort rozwoju o zbadanie, czy możliwa byłaby budowa sześciu odcinków dróg w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). Mimo dotychczasowej niechęci znacznej części Prawa i Sprawiedliwości do PPP pojawił się pomysł wysondowania, czy biznes byłby zainteresowany udziałem w takim przedsięwzięciu.
– Wicepremier Morawiecki naciska, byśmy wskazali inwestycje, które można byłoby zrobić w PPP. Brakuje pieniędzy na realizację programu drogowego do 2023 r., a nie ma klimatu do podwyżki opłaty paliwowej. Żeby cięcia nie były zbyt bolesne, szukamy nowych źródeł finansowania – usłyszeliśmy od wysokiego rangą urzędnika z Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa (MIB). Formuła finansowania mogłaby wyglądać tak, że prywatny inwestor zbuduje drogę, ale później musi ją także utrzymywać. Skarb Państwa spłacałby ją np. przez 20 lat w ramach opłaty za dostępność. Innymi słowy państwo gwarantowałoby inwestorowi odroczony w czasie zwrot wraz z zyskiem, którego wysokość będzie przedmiotem negocjacji.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.