Autopromocja

Autostrada bez ekranów. Chyba że samorząd za nie zapłaci

Ekran akustyczny
Ekranów przy drogach jest zdecydowanie za dużo (z powodu ich nadmiaru obiektem drwin stała się autostrada A2 Łódź–Warszawa), lecz mimo to do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad ciągle wpływają nowe wnioski dotyczące montażu dodatkowych.ShutterStock
27 kwietnia 2016

Trzeba zracjonalizować wydatki na bariery tłumiące hałas oraz zabezpieczenia środowiskowe. W niektórych inwestycjach mogą partycypować gminy i deweloperzy.

Ekranów przy drogach jest zdecydowanie za dużo (z powodu ich nadmiaru obiektem drwin stała się autostrada A2 Łódź–Warszawa), lecz mimo to do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad ciągle wpływają nowe wnioski dotyczące montażu dodatkowych. Inwestor może zdecydować o ich dostawieniu w ramach analizy porealizacyjnej, czyli pomiarów hałasu, które odbywają się zazwyczaj rok po otwarciu drogi.

Przykład to powstająca obwodnica Marek na nowej wylotówce S8 z Warszawy w stronę Białegostoku. Mimo że jej budowa ma się zakończyć dopiero w lipcu 2017 r., już dziś mieszkańcy, którzy skrzyknęli się w lokalne stowarzyszenie, domagają się podwyższenia projektowanych ekranów. O nowe bariery tłumiące ubiegają się też m.in. sąsiedzi ekspresówki S7 między Olsztynkiem a Nidzicą. Na wniosek mieszkańców i samorządów dyrekcja dostawiała zabezpieczenia m.in. przy ekspresówce S7 między Białobrzegami a Jedlińskiem oraz przy drogach krajowych nr 94 w rejonie Wieliczki i nr 61 na obwodnicy Jabłonny.

– Wnioski dotyczące dostawienia ekranów z reguły pochodzą od mieszkańców i samorządów. Ale są też protesty przeciwko nim. Czasami zabezpieczeniom przeciwhałasowym sprzeciwiają się lokalni przedsiębiorcy, którzy nie chcą ich z uwagi na prowadzoną działalność – tłumaczy Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA.

Plany rządu zmierzają raczej w stronę stopniowego eliminowania ekranów z ciągów drogowych. – W trakcie prac grup eksperckich pojawiły się propozycje, by ekrany stawiać dopiero po zakończeniu inwestycji i stwierdzeniu, jakie jest rzeczywiste natężenie ruchu i jaki hałas to powoduje. Oczywiście należy pamiętać o ludziach, którzy domagają się stawiania barier. Ale trzeba przeprowadzać obiektywne badania, które usprawiedliwią obecność tego typu obiektów inżynierskich. Do zastosowania są przecież także inne rozwiązania chroniące przed hałasem – powiedział DGP wiceminister infrastruktury Jerzy Szmit.

Rząd nie ma zamiaru finansować budowy wszystkich ekranów. Dlatego pojawił się postulat, by w wypadku nowej zabudowy, wykonanej w sąsiedztwie użytkowanej drogi, finansowanie ochrony przeciwhałasowej przerzucić na dewelopera lub samorząd wprowadzający tę zabudowę, a nie – jak dotychczas – na zarządcę drogi.

Ta propozycja budzi mieszane uczucia. – Co do zasady o ekranach powinny decydować miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. Jeśli istnieją już takie, które dopuszczają budownictwo wzdłuż drogi, obowiązek budowy ekranów powinien spoczywać na zarządcy drogi. Natomiast jeśli tych planów nie ma, a potem uchwalony plan dopuści budownictwo, to kwestia ekranów rzeczywiście powinna być po stronie inwestora lub gminy – komentuje sprawę Ryszard Brejza, prezydent Inowrocławia.

Z kolei przedstawiciele firm deweloperskich obawiają się, że w sytuacji przerzucenia na nie kosztów budowy ekranów wzrosnąć mogą ceny mieszkań. Czyli odczują to ich klienci.

A koszty budowy ekranów to niebagatelna suma. GDDKiA wzięła w tym roku pod lupę prawie 870 km spośród powstających autostrad, tras ekspresowych i obwodnic. Łączna wartość analizowanych tras to 31 mld zł. Z obliczeń wynika, że w ramach perspektywy finansowej UE 2014–2020 (rozliczanej do 2023 r.) koszt urządzeń ochrony środowiska – tych w budowie lub tych, na które są podpisane umowy – to 7 proc. łącznej wartości inwestycji.

Z kolei z analiz wykonanych w latach 2010–2012 wynika, że urządzenia ochrony środowiska stanowiły 13,9 proc. kosztów inwestycji GDDKiA, z czego ekrany niespełna 5 proc. To oznacza, że zanosi się na procentowy spadek wydatków na zabezpieczenia środowiskowe.

W październiku 2012 r. – po oddaniu do ruchu trasy A2 z Łodzi do Warszawy, która z powodu nadmiaru zabezpieczeń po obu stronach drogi jest nazywana „autostradą w wannie” – Ministerstwo Środowiska obniżyło dopuszczalne poziomy hałasu przy drogach. Te dane dotyczą wyłącznie tzw. sztywnych kosztów, czyli ekranów akustycznych, siatek, separatorów i przejść dla zwierząt. Trudniejsze do oszacowania są tzw. koszty niepewne, czyli generowane na etapie projektowym przez zapisy decyzji środowiskowych, np. wydłużanie wiaduktów z uwagi na konieczność przewietrzania dolin albo przeprowadzanie drogi nad chronionym obszarem Natura 2000. Według ostrożnych szacunków mogą one kosztować kilka kolejnych punktów procentowych.

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa szuka alternatywnych rozwiązań. Propozycje grup eksperckich działających przy resorcie dotyczą też m.in. możliwości wykupu nieruchomości oraz prowadzenia innych działań z zakresu ochrony środowiska poza pasem drogowym (do czego konieczna będzie specustawa drogowa). Kolejny pomysł to opracowanie katalogu typowych naturalnych urządzeń ochrony przed hałasem (np. wałów), które w porównaniu z obecnie stosowanymi ekranami mają być tańsze. 

165 mln zł czyli 19 proc. wartości inwestycji, kosztował półtunel z ekranów akustycznych na ekspresówce S8 na moście Grota-Roweckiego w Warszawie

2,9 mld zł wydała GDDKiA na ekrany przy drogach w latach 2010–2012

3,8 mld zł kosztowały w tym samym okresie przejścia dla zwierząt nad drogami szybkiego ruchu

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.