Bąk: Skoda Kodiaq. Nie mogłem przez nią spać

Łukasz Bąk
Łukasz BąkDGP
19 maja 2017

Za niecałą godzinę muszę oddać ten materiał redaktorom Magazynu, a nadal nie mam bladego pojęcia, od czego go zacząć, nie wspominając o środku i puencie. I nie chodzi wcale o to, że za późno wziąłem się do roboty. Przeciwnie – pracuję nad tym felietonem już od poniedziałku i szalenie się przy tym męczę.

2946396-skoda-kodiaq.jpg
Skoda Kodiaq

Próbowałem wymyślić kilka seksistowskich porównań, zaniedbałem codzienne obowiązki, nieświadomie ominąłem kilka posiłków, a żona od paru dni podejrzewa mnie o romans, bo „jestem jakiś nieobecny”. Przez kilka nocy z rzędu budziłem się w okolicach trzeciej nad ranem i przez dwie godziny zastanawiałem się, w jaki sposób powinienem opisać samochód, którym jeździłem w ubiegłym tygodniu, abyście z czystym sumieniem mogli wylać na mnie cotygodniową porcję słownych pomyj w internetowych komentarzach. To jednak też nic nie dało. Zawiódł mnie nawet najskuteczniejszy dotychczas środek, po który zwykłem sięgać w chwilach umysłowej niemocy – wino. W przypadku większości opisywanych samochodów nie potrzebuję go wcale, niektóre egzemplarze wymagają kieliszka, inne całej butelki. W przypadku skody kodiaq nie pomogły nawet dwie. Ale przynajmniej dobrze mi się spało. Aż do trzeciej nad ranem.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.