Większe koszty, więcej biurokracji, więcej ograniczeń w wykonywaniu przewozów i mniejsza konkurencyjność polskich firm transportowych. To na dzień dobry. Do tego w zasadzie sprowadzają się najważniejsze konsekwencje Pakietu Mobilności, który Parlament Europejski przyjął w skrajnie niekorzystnej dla firm z Europy Środkowo-Wschodniej - wersji.
To na dzień dobry. W dłuższej perspektywie może to oznaczać, że wykonywanie usług na europejskim rynku przestanie być dla polskich przewoźników opłacalne, a duże firmy transportowe z kapitałem zagranicznym (z Holandii czy Niemiec) przeniosą się z powrotem do krajów pochodzenia. Kłopoty polskich przewoźników wzięły się od momentu gdy UE objęła kierowców wykonujących transport drogowy dyrektywą o delegowaniu.
Co samo w sobie było o tyle kuriozalnym pomysłem, że specyfika pracy kierowcy ciężarówki zdecydowanie bliższa jest zawodowi pilota czy marynarza, niż pracownika budowlanego czy opiekunki do dzieci, których deleguje się na określony czas (liczony najczęściej w miesiącach). Kierowca w danym kraju spędza dni lub godziny, bo z natury rzeczy jest w ciągłym ruchu. I jeśli można mówić, że gdziekolwiek został oddelegowany od siedziby przedsiębiorstwa to chyba tylko do kabiny.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.