Pakiet Mobilności nie po naszej myśli

transport
By umożliwić kontrolę stosowania się do tych regulacji, przewoźnicy mają zostać zobowiązani do używania nowoczesnych tachografów rejestrujących każde przekroczenie granicy oraz rozładunekShutterStock
5 grudnia 2018

Sprzeciw Polski oraz ośmiu innych państw to za mało, by powstrzymać niekorzystne z punktu widzenia polskiej branży transportowej zapisy Pakietu Mobilności. W poniedziałek późnym wieczorem dokument zatwierdziła Rada Unii Europejskiej.

Obejmuje on transport drogowy przepisami dotyczącymi pracowników delegowanych. Wyłączone mają być operacje bilateralne z możliwością w sumie dwóch rozładunków/załadunków na trasie. Przykładowo przewoźnik jadący z Polski do Hiszpanii i z powrotem będzie mógł po drodze zabrać jeszcze towar z Niemiec, a wracając do kraju – choćby z Francji. Ewentualnie gdy dotrze do miejsca docelowego, nie zatrzymując się, to w drodze powrotnej – by pojazd nie jechał pusty – przewoźnik będzie mógł jeszcze zabrać np. towar z Francji do Niemiec i z Niemiec do Polski. W pozostałych przypadkach kierowca na terenie innego kraju będzie traktowany jako pracownik delegowany do tego kraju (poza niektórymi dopuszczalnymi formami kabotażu). A to oznacza konieczność spełniania licznych obowiązków administracyjnych i płacowych właściwych dla miejsca delegowania. Szczególnie uciążliwe będzie to dla polskich firm transportowych, które mają największy udział w przewozach na terenie UE.

Pozostało 65% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.