Wybiórcza kontrola NIK, uogólnione wnioski, zły projekt ustawy. Samorządy twierdzą, że rząd, chcąc odebrać im nadzór nad SKP, dokonał poważnej manipulacji.
O rządowym projekcie nowelizacji ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw przez wiele miesięcy głośno było jedynie w środowisku samorządowym i branży diagnostycznej. Projekt miał na celu m.in. odebranie nadzoru nad stacjami powiatom i przekazanie go jednemu podmiotowi – Transportowemu Dozorowi Technicznemu (TDT), podległemu Ministerstwu Infrastruktury (MI). Pojawić miał się też nowy parapodatek – opłata jakościowa w wysokości 3,50 zł, pobierana od każdego badania technicznego pojazdu i uiszczana przez stacje kontroli.
Czerwone światło
Jednak niespodziewanie w ubiegły piątek na ostatniej prostej (III czytanie w Sejmie) doszło do wstrzymania prac nad ustawą – i to na skutek osobistej interwencji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który wniósł o wycofanie ustawy z porządku obrad. Momentalnie o szykowanych regulacjach zrobiło się głośno w całej Polsce.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.