Jak informuje Business Insider, spotkanie Adama Glapińskiego z Andrzejem Domańskim odbyło się w czwartym kwartale 2025 r. i było drugą bezpośrednią rozmową obu kluczowych osób odpowiedzialnych za politykę monetarną i fiskalną państwa od momentu objęcia przez Domańskiego funkcji ministra finansów i gospodarki. Ministerstwo potwierdziło, że takie spotkania są naturalnym elementem funkcjonowania instytucji odpowiedzialnych za stabilność gospodarczą, choć nie odbywają się regularnie.
Nieoficjalnie jednak rozmowy koncentrowały się na nadchodzących zmianach personalnych w zarządzie Narodowego Banku Polskiego. W ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy wygasną kadencje kilku kluczowych członków tego organu. Już w marcu 2026 r. zakończy się kadencja pierwszej wiceprezes NBP Marty Kightley oraz członka zarządu Piotra Pogonowskiego, a w listopadzie stanowisko opuści wiceprezes Adam Lipiński. W styczniu 2027 r. mandat wygaśnie również Marcie Gajęckiej.
Zgodnie z ustawą o NBP zarząd banku centralnego powinien liczyć od sześciu do ośmiu członków. Jeśli wygasające mandaty nie zostaną przedłużone lub nie zostaną powołani następcy, liczba członków może spaść poniżej ustawowego minimum, co wywołałoby poważne konsekwencje instytucjonalne.
Marta Kightley, Piotr Pogonowski, Adam Lipiński – kluczowe kadencje wygasają
Szczególne znaczenie ma przyszłość Marty Kightley, która od 2020 r. pełni funkcję pierwszej wiceprezes NBP. To stanowisko ma strategiczne znaczenie, ponieważ pierwsza wiceprezes zastępuje prezesa podczas jego nieobecności i odpowiada za bieżące funkcjonowanie banku. Adam Glapiński ma być zdecydowany na złożenie wniosku do prezydenta o powołanie jej na kolejną kadencję.
Procedura powoływania członków zarządu NBP jest wieloetapowa. Prezydent powołuje członków zarządu na wniosek prezesa banku centralnego, ale skuteczność nominacji wymaga kontrasygnaty premiera. Oznacza to, że bez podpisu szefa rządu Donald Tusk może zablokować powołanie wskazanych kandydatów.
Taki scenariusz miał już miejsce w przeszłości. W 2008 r. premier Donald Tusk przez ponad pół roku nie udzielał kontrasygnaty dla nominacji Witolda Kozińskiego na wiceprezesa NBP, mimo że został on powołany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego na wniosek prezesa banku Sławomira Skrzypka. Dopiero po wielu miesiącach impasu Koziński objął stanowisko.
Obecnie sytuacja może być jeszcze bardziej złożona, ponieważ zmiany kadrowe zbiegają się z napięciami politycznymi i próbą redefinicji relacji między rządem a bankiem centralnym.
Kandydaci do zarządu NBP i wpływ rządu Donalda Tuska
Według doniesień agencji Bloomberg wśród potencjalnych kandydatów do zarządu NBP znajdują się członkowie Rady Polityki Pieniężnej Przemysław Litwiniuk oraz Ludwik Kotecki. Obaj zostali wybrani do RPP głosami obecnej większości rządowej w Senacie, co oznacza, że ich ewentualna nominacja mogłaby zwiększyć wpływ obecnego obozu władzy na zarządzanie bankiem centralnym.
Jednocześnie wiele wskazuje, że Piotr Pogonowski i Adam Lipiński nie mają szans na kontynuowanie swoich kadencji. Pogonowski był wcześniej szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości, natomiast Lipiński pełnił wysokie funkcje polityczne w tej partii. Ich ewentualne ponowne powołanie mogłoby spotkać się z odmową kontrasygnaty premiera.
Relacje rząd–NBP. Trybunał Stanu wobec Adama Glapińskiego
Relacje między rządem a bankiem centralnym pozostają napięte od momentu objęcia władzy przez obecną koalicję. W trakcie kampanii wyborczej politycy obecnej większości zapowiadali postawienie Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu, zarzucając mu działania niezgodne z konstytucyjną zasadą niezależności banku centralnego.
W 2024 r. Sejm rozpoczął formalną procedurę zmierzającą do postawienia prezesa NBP przed Trybunałem Stanu. Jednak według informacji Bloomberga rząd wycofuje się z tego scenariusza, koncentrując się na innych instrumentach wpływu na funkcjonowanie banku centralnego, w tym na obsadzie jego władz.
Ta zmiana strategii ma istotne znaczenie dla stabilności instytucjonalnej, ponieważ konflikt między rządem a bankiem centralnym mógłby negatywnie wpłynąć na postrzeganie Polski przez inwestorów i rynki finansowe.
Obniżki stóp procentowych o 175 pb i oszczędności budżetu państwa
Jednym z elementów łagodzenia napięć była polityka monetarna prowadzona przez Radę Polityki Pieniężnej w 2025 r. W ciągu roku stopy procentowe zostały obniżone łącznie o 175 punktów bazowych. Decyzje te miały istotne znaczenie dla finansów publicznych, ponieważ obniżyły koszty obsługi długu publicznego.
Adam Glapiński wskazywał, że dzięki obniżkom stóp procentowych budżet państwa może zaoszczędzić nawet 25 mld zł w ciągu dwóch lat. Niższe stopy zmniejszają bowiem koszt emisji obligacji skarbowych, które są podstawowym narzędziem finansowania deficytu budżetowego.
Jednocześnie polityka monetarna NBP była przedmiotem sporów wewnętrznych, szczególnie w kontekście opinii banku centralnego na temat projektu budżetu państwa na 2026 r. Część członków zarządu chciała ostrzejszej oceny sytuacji fiskalnej, wskazując na wysoki deficyt i rosnący dług publiczny.
Paraliż zarządu NBP i ryzyko kryzysu instytucjonalnego
Najbardziej radykalnym scenariuszem rozważanym w kręgach politycznych jest sytuacja, w której zarząd NBP nie będzie spełniał ustawowych wymogów liczebności. Zarząd jest organem podejmującym kluczowe decyzje dotyczące funkcjonowania banku centralnego, w tym zarządzania rezerwami walutowymi, polityki operacyjnej i administracji instytucji.
NBP podkreśla, że nawet w przypadku zmniejszenia liczby członków zarządu bank centralny zachowa zdolność do działania. Jednocześnie przypomina, że jako instytucja konstytucyjna nie podlega przepisom Kodeksu spółek handlowych i nie ma podstaw prawnych do powołania zarządcy komisarycznego.
Konstytucja RP w art. 227 gwarantuje niezależność Narodowego Banku Polskiego, a zgodnie z Traktatem o funkcjonowaniu Unii Europejskiej banki centralne państw członkowskich muszą działać niezależnie od władz politycznych. Oznacza to, że jakiekolwiek działania ingerujące w funkcjonowanie zarządu NBP mogą mieć konsekwencje nie tylko krajowe, ale również europejskie.
Karol Nawrocki, Donald Tusk i Adam Glapiński. Kluczowy trójkąt decyzyjny
Ostateczny kształt zarządu NBP będzie zależał od współpracy trzech osób: prezesa NBP Adama Glapińskiego, premiera Donalda Tuska oraz prezydenta Karola Nawrockiego. Każdy z nich dysponuje realnym wpływem na proces nominacji.
Prezes banku centralnego wskazuje kandydatów, prezydent dokonuje formalnego powołania, a premier decyduje o kontrasygnacie. Brak porozumienia między tymi trzema ośrodkami władzy może doprowadzić do przedłużającego się impasu.
W praktyce oznacza to, że obsada zarządu Narodowego Banku Polskiego stała się jednym z najważniejszych elementów równowagi politycznej w Polsce, a decyzje podjęte w najbliższych miesiącach będą miały wpływ nie tylko na funkcjonowanie banku centralnego, ale również na stabilność całego systemu finansowego.