Część państw i szerokie grono organizacji pozarządowych liczyło, że w przedstawionym w środę unijnym pakiecie znajdzie się miejsce dla podatku obciążającego ponadnormatywne zyski koncernów paliwowych. Komisja zdecydowała inaczej.
6,9 mld euro w segmencie wydobycia ropy oraz 4,5 mld euro na bliższym klienta poziomie rafinerii i dystrybutorów – tak, na niespełna 2 miesiące od rozpoczęcia amerykańsko-izraelskiej interwencji w Iranie, szacuje nadzwyczajne zyski osiągnięte w europejskim łańcuchu dostaw paliw brukselski think tank promujący zielony transport T&E. Do końca roku, jeśli kryzys będzie trwał, skala tych korzyści może urosnąć odpowiednio do 53 i 37 mld euro.
Powrót windfall tax, czyli podatku od ponadnormatywnych zysków. Kto chce jego wprowadzenia?
Jak podkreślają analitycy ośrodka, od tygodnia poprzedzającego interwencję do połowy kwietnia średnie ceny diesla w Unii Europejskiej urosły o 51 eurocentów za litr, a benzyny o 22 centy, lecz tylko część tych podwyżek uzasadniały rosnące notowania ropy naftowej. W przypadku diesla za prawie taką samą część wzrostu cen, co koszt surowca, odpowiadały podwyższone marże koncernów paliwowych. W przypadku benzyny marże odpowiadały, według T&E, średnio za ok. 18 proc. podwyżek.
Brukselska organizacja należy do szerszej koalicji, opowiadającej się za tym, by jednym z remediów na kryzys energetyczny uczynić w związku z tym opodatkowanie nadzwyczajnych zysków sektora paliwowego. W zeszłym tygodniu list otwarty w tej sprawie skierowało do Brukseli ponad 30 organizacji ze środowisk ekologicznych i progresywnych, w tym WWF, Oxfam czy Climate Action Network. Wskazały w nim, że zaistniała sytuacja – przede wszystkim dodatkowe koszty importu paliw do Europy (szacowane na 14 mld euro tylko w pierwszym miesiącu kryzysu), którym towarzyszą nadmiarowe zyski realizowane przez firmy z branży paliw kopalnych – przypomina tę, która skłoniła KE do wdrożenia w 2022 r. tymczasowej składki solidarnościowej w tym sektorze. Instrument, jak przekonują sygnatariusze listu, okazał się skuteczny, przyczyniając się do zebrania na cele publiczne ok. 28 mld euro. Podobne rozwiązanie jest, według nich, pożądane również dziś. Organizacje wezwały KE i państwa członkowskie do wzięcia pod uwagę ich rekomendacji w pracach nad przedstawionym w środę pakietem rozwiązań antykryzysowych oraz podczas nieformalnego szczytu unijnych liderów, który rozpocznie się w czwartek 23 kwietnia.
Wcześniej, na początku miesiąca z apelem o wprowadzenie takiego podatku na poziomie unijnym zwróciło się do Komisji Europejskiej pięć stolic: Berlin, Rzym, Madryt, Lizbona i Wiedeń. Jak podkreślili w liście ministrowie finansów tej piątki rządów, opodatkowanie nadzwyczajnych zysków mogłoby pomóc rządom sfinansować m.in. świadczenia i mechanizmy osłonowe dla potrzebujących oraz ograniczyć inflację, ograniczając przy tym koszty kryzysu dla państwowych budżetów. Wprowadzenie daniny – dodali – stanowiłoby jednocześnie „jasny sygnał”, że podmioty, które czerpią zyski z następstw wojny, muszą „zrobić swoje” na rzecz ograniczenia obciążeń spadających w związku z nią na społeczeństwa. „Cieszy nas fakt, że Komisja Europejska obiecała pilnie rozważyć tę sprawę” – czytamy w liście ministrów.
UE ustępuje pola państwom. „Połowiczna odpowiedź na kryzys“
Ostatecznie Bruksela nie zdecydowała się jednak na to, by uczynić nadzwyczajny podatek częścią zaprezentowanego w środę pakietu. Na jego pięć filarów składają się:
- ściślejsza koordynacja odpowiedzi na kryzys między unijnymi stolicami (ze szczególnym uwzględnieniem monitorowania i zarządzania zapasami paliw),
- ochrona europejskich konsumentów i przemysłu przed skokami cen (z zastrzeżeniami o czasowym i „celowanym” charakterze wszelkich interwencji oraz zachowaniem „zachęt do ograniczania zużycia energii”),
- rozwój czystej energii niezależnej od paliw kopalnych i elektryfikacja,
- wzmocnienie systemu elektroenergetycznego (ma pozwolić m.in. na zwiększenie zdolności sieci związanych z integracją odnawialnych źródeł energii), repowering (chodzi o wymianę wysłużonych instalacji OZE na takie o większej mocy) oraz zmiany w opodatkowaniu energii, które mają zapewnić, że prąd będzie obciążony opłatami w mniejszym stopniu niż paliwa kopalne (nowością jest wskazanie energii jądrowej jako istotnego elementu europejskiej odporności na szoki cenowe płynące z rynków paliw kopalnych oraz rekomendacja, by powstrzymać się od przedwczesnego wygaszania istniejących reaktorów),
- inwestycje (m.in. przekierowanie części środków na cele związane z transformacją energetyczną).
W komunikacie KE opodatkowanie nadzwyczajnych zysków pojawia się jako opcja dla państw członkowskich, którym pozostawiono pełną swobodę w kwestii ich wprowadzania lub nie. W unijnych rekomendacjach główny akcent postawiono jednak na relatywnie mniej kontrowersyjną problematykę zachęt konsumenckich. W komunikacie zalecono m.in. powiązanie wsparcia dla gospodarstw domowych z wymianą źródeł ciepła, przywileje podatkowe dla kierowców przesiadających się do aut elektrycznych, a także ułatwienia dla prosumentów i społeczności energetycznych. Wraca też idea tymczasowych ram pomocy publicznej, która ma ułatwić państwom wspieranie narażonych sektorów gospodarki w sposób zgodny z polityką UE i bez przechodzenia procedury notyfikacyjnej. Elementem chroniącym najuboższych ma być z kolei zakaz odłączania gospodarstw od sieci elektroenergetycznej.
Rozczarowanie w związku z pominięciem przez Brukselę opodatkowania nadzwyczajnych zysków wyraziło m.in. T&E, oceniając, że plan przedstawiony przez KE stanowi „połowiczną odpowiedź” na kryzys. – Gdy firmy naftowe osiągają dziesiątki miliardów zysków wojennych, kluczowym narzędziem złagodzenia obciążenia gospodarstw domowych są podatki od tych nadzwyczajnych zysków – komentuje dyrektor ośrodka ds. lotnictwa, żeglugi i energii Antony Froggart.
Polski windfall tax. Co na to sektor paliwowy?
Do wprowadzenia podatku od ponadnormatywnych zysków na gruncie krajowym przymierza się tymczasem polski rząd. Jak poinformował w środę minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, jego założenia mają być gotowe do końca kwietnia.
Przed zakusami, by dodatkowo obciążać jej zyski, broni się tymczasem sama branża paliwowa. Swój własny list do KE wysłała w tej sprawie organizacja FuelsEurope, do której należą m.in. naftowi giganci: BP, ExxonMobil, Shell, TotalEnergies, ale także polski Orlen, węgierski MOL, rosyjski Łukoil, hiszpański Repsol czy włoskie Eni. Według tej grupy arbitralne nałożenie podatku oznaczałoby „podwójne opodatkowanie” sektora paliwowego i stanowiło „bardzo niepokojący sygnał” dla inwestorów co do stabilności i przewidywalności ram regulacyjnych UE.
W liście zaznaczono, że marże rafineryjne mają z definicji cykliczny charakter i podlegają wahaniom będącym poza kontrolą operatorów. „Powtarzające się nadzwyczajne obciążenia podatkowe nakładane w okresach wysokich marż, bez symetrycznego odpowiednika w okresach spadku koniunktury, osłabiłyby odporność sektora” – przekonuje FuelsEurope, ostrzegając, że osłabiając zachęty do utrzymywania aktywów rafineryjnych w Europie oraz inwestowania w ich rozwój, ryzykuje się ich wygaszanie, które przyczyni się z kolei do wzrostu zależności od importu paliw.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu