Witajewski-Baltvilks: Rząd powinien dać sygnał, że czas na zmianę koloru energii

Wiatraki
Rewolucja energetyczna wydaje się nieunikniona, nawet jeśli jeszcze nie w pełni zdajemy sobie z tego sprawę.ShutterStock
8 października 2018

Skąd ma pochodzić energia dla polskiej gospodarki? Ta ważna dyskusja tonie w szumie głosów entuzjastów węgla – naszego narodowego czarnego złota – i entuzjastów zielonej nowoczesności z OZE w roli głównej. Ekonomia musi jednak ostudzić nieco zapędy obu strony. W perspektywie roku 2030 opieranie naszej gospodarki na węglu przyniesie więcej strat niż pożytku. Nie możemy jednak udawać, że transformacja energetyki odbędzie się bez kosztów.


Symulacje prowadzone przez sztab matematyków, klimatologów, ekonomistów, geologów i paleontologów, które zostały zebrane w raporcie IPCC na zlecenie ONZ, pokazują, że w XX w. emisja dwutlenku węgla, która w głównej mierze pochodzi ze spalania węgla, tłumaczyła wzrost temperatury o 0,5 st. C. Jeżeli emisja będzie nadal rosła w tym samym tempie co dziś, do roku 2100 wzrost temperatury wyniesie zapewne 4 st. C. Dla wielu milionów ludzi zwiększenie liczby dni z temperaturą powyżej 40 st. C będzie oznaczało przymusową migrację w chłodniejsze rejony naszej planety.

Pozostało 84% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.