Miniony rok obfitował w ważne deklaracje dotyczące przyszłości energetyki. Usłyszeliśmy, że nowy blok elektrowni Ostrołęka będzie ostatnim polskim blokiem węglowym oraz że w 2050 r. połowa energii będzie pochodziła z tego surowca. Zmiany w energetyce są nieuchronne, jeżeli chcemy zachować konkurencyjność sektora, utrzymać bezpieczeństwo dostaw i zmniejszyć wpływ na środowisko. Kwestią otwartą pozostaje, w którym kierunku te zmiany powinny podążyć.
Czy deklaracja „budujemy ostatni blok węglowy i jednocześnie utrzymujemy 50 proc. energii z węgla w 2050 r.” nie jest wewnętrznie sprzeczna? Z długoterminowych prognoz wynika, że produkcja brutto energii w 2050 r. wyniesie ok. 230 TWh wobec 166 TWh w 2016 r. Jeżeli jej połowa ma pochodzić z węgla, to mowa o 115 TWh. Dla porównania, w 2016 r. wyprodukowano z węgla łącznie 129 TWh. Niby więc wystarczy utrzymać dzisiejszą produkcję i cel się zrealizuje. Niestety, diabeł tkwi w szczegółach.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.