Czy pomysł UE na niższe ceny energii dla obywateli, nie przełoży się na ich wzrost?

Czy pomysł UE na niższe ceny energii dla obywateli, nie przełoży się na ich wzrost?
Czy pomysł UE na niższe ceny energii dla obywateli, nie przełoży się na ich wzrost?ShutterStock
dzisiaj, 12:44

Komunikat Komisji Europejskiej skierowany do Parlamentu Europejskiego oraz Rady UE zawiera założenia mające prowadzić do obniżenia ceny energii dla ludzi. Ale w Polsce mogą one przynieść skutek dokładnie odwrotny!

Pakiet energetyczny dla obywateli opisany w komunikacie wpisuje się w cel obniżania rachunków za zużycie energii i elektryfikacji. Wskazuje, że wszyscy Europejczycy powinni mieć dostęp do przystępnej cenowo, czystej energii w wygodnych i odpornych budynkach mieszkalnych.

dr Małgorzata Dec-Kruczkowska
dr Małgorzata Dec-Kruczkowska

Czy popieramy ten kierunek? Oczywiście! Chcemy, żeby było taniej, szczególnie gdy ceny rosną – ostatnio z powodu kolejnej wojny. Ale czy dla Polski pomysły zawarte w pakiecie to droga do obniżki kosztów? Tu warto spojrzeć na kilka obszarów.

Większe zużycie energii obciąży polski system

W naszych warunkach marcowy komunikat Komisji musi być oceniany przez pryzmat struktury miksu energetycznego. Dla Polski, mimo trwającej transformacji, punktem wyjścia jest węgiel, który nadal dominuje w krajowej produkcji energii elektrycznej. Oznacza to, że zwiększanie popytu na energię elektryczną w gospodarstwach domowych, o czym jest mowa w komunikacie, nie przekłada się automatycznie na mniejsze emisje ani niższe koszty, a dodatkowo zwiększa obciążenie systemu i sieci. To oznacza, iż elektryfikacja będzie stymulować popyt, a ten pociągnie ceny. Aby było taniej musiałoby się pojawić dużo nowych mocy wytwórczych – a przecież w Polsce nowe moce mają zastąpić stare bloki węglowe. Dodatkowo, żeby przesłać więcej energii trzeba rozbudować lub zmodernizować sieci przesyłowe i dystrybucyjne, na to konieczne są większe niż planowane nakłady.

Pieniądze niezbędne na transformację energetyczną

Sam komunikat, co przeciekawe, wskazuje obniżenie podatków i opłat systemowych, jako narzędzie szybkiego obniżania rachunków. Tymczasem w Polsce to właśnie one finansują rozbudowę i modernizację sieci przesyłowych oraz dystrybucyjnych – warunek konieczny zmiany miksu energetycznego. Bez stabilnych wpływów z opłat sieciowych niemożliwa będzie integracja nowych OZE, rozwój prosumeryzmu i odejście od węgla. Ich redukcja, bez alternatywnego źródła finansowania, grozi zahamowaniem inwestycji infrastrukturalnych i/lub przeniesieniem kosztów na budżet państwa. Oczywiście lokalna produkcja i lokalne zużycie promowane w komunikacie, w przypadku społeczności energetycznych i obywateli dzielących się energią, rzeczywiście przekłada się na większą elastyczność systemu, ale jaka musiałby być skala, żeby rachunki każdego mieszkańca UE były obniżone o 14 proc. lub średnio o 200 euro rocznie.

Nie możemy teraz odejść od gazu

I tu pojawia się trzeci, ciekawy dla mnie wątek, chodzi o elektryfikację czego? Przecież mamy w każdym domu prąd. I tu komunikat wskazuje „umożliwienia Europejczykom przejścia z gazu na czystsze alternatywy oparte na energii elektrycznej” oraz podkreśla, że „elektryfikacja z czasem przyniesie niższe i bardziej stabilne ceny”, a „Komisja przedstawi wytyczne dotyczące sposobów, w jaki można ochronić gospodarstwa domowe znajdujące się w trudnej sytuacji i osoby dotknięte ubóstwem energetycznym w trakcie likwidacji sieci gazu ziemnego”.

Oczywistym jest, że poza niskimi cenami energii, pragniemy bezpieczeństwa, niezależności i rozwoju Europy, a także jej konkurencyjności. Ale zastanówmy się, jakie konsekwencje miałoby dla cen wyeliminowanie zużycia gazu do celów bytowych i czy nasza struktura budownictwa, zarówno wsi i miast temu sprzyja. Przecież przez lata ponieśliśmy ogromne nakłady na rozbudowy sieci gazowej w Polsce, na bezpieczeństwo gazowe i dywersyfikację dostaw. Zbyt szybkie wypychanie gazu z sektora mieszkaniowego rodzi ryzyko kosztów osieroconych oraz gwałtownego wzrostu obciążeń po stronie odbiorców końcowych. To powinien być przemyślany kierunek na dziesiątki lat i gwarantować odbiorcom to, o czym jest ten komunikat, czyli przystępną cenowo energię.

Konkluzje są proste – dla Polski pomysł na realizację obniżenia cen może prowadzić do ich wzrostu i szeregu ryzyk dystrybucyjnych. Kierunkowo szlachetny i jakże uzasadniony cel może zwiększyć ubóstwo i wykluczenia. Co natomiast należy robić? Patrzeć kompleksowo na kraje UE, dostrzegać ich specyfikę i różnice, bo bez tego najlepszy pomysł może być chybiony.

dr Małgorzata Dec-Kruczkowska (zakres badawczy ekonomia, zarządzenie, energetyka)

Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381148mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.