Komunikat Komisji Europejskiej skierowany do Parlamentu Europejskiego oraz Rady UE zawiera założenia mające prowadzić do obniżenia ceny energii dla ludzi. Ale w Polsce mogą one przynieść skutek dokładnie odwrotny!
Pakiet energetyczny dla obywateli opisany w komunikacie wpisuje się w cel obniżania rachunków za zużycie energii i elektryfikacji. Wskazuje, że wszyscy Europejczycy powinni mieć dostęp do przystępnej cenowo, czystej energii w wygodnych i odpornych budynkach mieszkalnych.
Czy popieramy ten kierunek? Oczywiście! Chcemy, żeby było taniej, szczególnie gdy ceny rosną – ostatnio z powodu kolejnej wojny. Ale czy dla Polski pomysły zawarte w pakiecie to droga do obniżki kosztów? Tu warto spojrzeć na kilka obszarów.
Większe zużycie energii obciąży polski system
W naszych warunkach marcowy komunikat Komisji musi być oceniany przez pryzmat struktury miksu energetycznego. Dla Polski, mimo trwającej transformacji, punktem wyjścia jest węgiel, który nadal dominuje w krajowej produkcji energii elektrycznej. Oznacza to, że zwiększanie popytu na energię elektryczną w gospodarstwach domowych, o czym jest mowa w komunikacie, nie przekłada się automatycznie na mniejsze emisje ani niższe koszty, a dodatkowo zwiększa obciążenie systemu i sieci. To oznacza, iż elektryfikacja będzie stymulować popyt, a ten pociągnie ceny. Aby było taniej musiałoby się pojawić dużo nowych mocy wytwórczych – a przecież w Polsce nowe moce mają zastąpić stare bloki węglowe. Dodatkowo, żeby przesłać więcej energii trzeba rozbudować lub zmodernizować sieci przesyłowe i dystrybucyjne, na to konieczne są większe niż planowane nakłady.
Pieniądze niezbędne na transformację energetyczną
Sam komunikat, co przeciekawe, wskazuje obniżenie podatków i opłat systemowych, jako narzędzie szybkiego obniżania rachunków. Tymczasem w Polsce to właśnie one finansują rozbudowę i modernizację sieci przesyłowych oraz dystrybucyjnych – warunek konieczny zmiany miksu energetycznego. Bez stabilnych wpływów z opłat sieciowych niemożliwa będzie integracja nowych OZE, rozwój prosumeryzmu i odejście od węgla. Ich redukcja, bez alternatywnego źródła finansowania, grozi zahamowaniem inwestycji infrastrukturalnych i/lub przeniesieniem kosztów na budżet państwa. Oczywiście lokalna produkcja i lokalne zużycie promowane w komunikacie, w przypadku społeczności energetycznych i obywateli dzielących się energią, rzeczywiście przekłada się na większą elastyczność systemu, ale jaka musiałby być skala, żeby rachunki każdego mieszkańca UE były obniżone o 14 proc. lub średnio o 200 euro rocznie.
Nie możemy teraz odejść od gazu
I tu pojawia się trzeci, ciekawy dla mnie wątek, chodzi o elektryfikację czego? Przecież mamy w każdym domu prąd. I tu komunikat wskazuje „umożliwienia Europejczykom przejścia z gazu na czystsze alternatywy oparte na energii elektrycznej” oraz podkreśla, że „elektryfikacja z czasem przyniesie niższe i bardziej stabilne ceny”, a „Komisja przedstawi wytyczne dotyczące sposobów, w jaki można ochronić gospodarstwa domowe znajdujące się w trudnej sytuacji i osoby dotknięte ubóstwem energetycznym w trakcie likwidacji sieci gazu ziemnego”.
Oczywistym jest, że poza niskimi cenami energii, pragniemy bezpieczeństwa, niezależności i rozwoju Europy, a także jej konkurencyjności. Ale zastanówmy się, jakie konsekwencje miałoby dla cen wyeliminowanie zużycia gazu do celów bytowych i czy nasza struktura budownictwa, zarówno wsi i miast temu sprzyja. Przecież przez lata ponieśliśmy ogromne nakłady na rozbudowy sieci gazowej w Polsce, na bezpieczeństwo gazowe i dywersyfikację dostaw. Zbyt szybkie wypychanie gazu z sektora mieszkaniowego rodzi ryzyko kosztów osieroconych oraz gwałtownego wzrostu obciążeń po stronie odbiorców końcowych. To powinien być przemyślany kierunek na dziesiątki lat i gwarantować odbiorcom to, o czym jest ten komunikat, czyli przystępną cenowo energię.
Konkluzje są proste – dla Polski pomysł na realizację obniżenia cen może prowadzić do ich wzrostu i szeregu ryzyk dystrybucyjnych. Kierunkowo szlachetny i jakże uzasadniony cel może zwiększyć ubóstwo i wykluczenia. Co natomiast należy robić? Patrzeć kompleksowo na kraje UE, dostrzegać ich specyfikę i różnice, bo bez tego najlepszy pomysł może być chybiony.
dr Małgorzata Dec-Kruczkowska (zakres badawczy ekonomia, zarządzenie, energetyka)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu