Awaria elektrowni atomowej w Fukushimie przywróciła kopalniom znad Ruhry nadzieję na przetrwanie i dostatnią przyszłość.
Rosnące ceny węgla na świecie i antyatomowa histeria po awarii w japońskiej elektrowni jądrowej w Fukushimie sprawiają, że Niemcy przychylniejszym okiem patrzą na przyszłość własnych kopalni węglowych. Po 2018 roku Berlin straci prawo do dotowania branży. Jeśli cena węgla do tego czasu drastycznie nie spadnie, kopalnie będą mogły się utrzymać bez pomocy państwa.
Według ostatnich dostępnych danych za 2008 rok aż 43,2 proc. prądu w Niemczech powstaje w wyniku spalania węgla kamiennego i brunatnego. Atom odpowiada za kolejne 23,3 proc., jednak po Fukushimie wzrosła presja ekologów i socjalistów, ale także części polityków rządzącej koalicji (zwłaszcza ministra ochrony środowiska Norberta Roettgena) na szybką rezygnację z atomu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.