Dziennik Gazeta Prawana logo

Firma zmusi cię do wszystkiego. Bo myślisz, że chodzi o zabawę

23 lipca 2016

Ta technika promocji wygląda niewinnie, bo bazuje na zasadach gier planszowych czy komputerowych. Jednak niech każdy, kto nie rozumie jej reguł, ma się na baczności.

Wsiadasz do samochodu, zapinasz pasy i spoglądasz na deskę rozdzielczą. Auto wygląda zwyczajnie, choć wiesz, że jest podłączone do internetu. Po włożeniu kluczyka do stacyjki, ku twojemu zaskoczeniu, komputer pokładowy prosi cię o zezwolenie na połączenie z twoim kontem na Facebooku. Zgadzasz się, a potem wprowadzasz adres docelowy, bo czeka cię długa trasa z Wrocławia do Katowic. Miły głos podaje: „Do przejechania 190 km. Twoje najlepsze zużycie paliwa na tej trasie to 9,4 litra. Chcesz pobić swój rekord?”. Innym razem byś spróbował, ale nie dziś. Bo dziś zależy ci na czasie. Wybierasz „nie”, ale komputer nie daje za wygraną – w końcu sam zezwoliłeś mu na podejrzenie FB: „Twój szwagier Marek przejechał tę trasę wczoraj ze średnim zużyciem 9,2 litra. Chcesz pobić jego rekord?”. O, teraz to inna sprawa. Marek ma być lepszy? Niedoczekanie! Wybierasz „tak”, a po kilku godzinach, już w Katowicach, stwierdzasz: „Ha, 8,9 litra. Nieźle. To teraz Marek musi pobić mój rekord!”.

Pozostało 95% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.