Na zbyt drogie nowe mieszkania nie ma chętnych. Zalegają one miesiącami na rynku i utrzymują wysoki poziom stawek wywoławczych. Kupujący wybierają mieszkania starsze, ale o wiele tańsze.
Na warszawskim rynku wtórnym brakuje chętnych na mieszkania wybudowane w ostatniej dekadzie. Walczyć o klientów muszą także właściciele największych czteropokojowych mieszkań. Dużym zainteresowaniem cieszą się natomiast nieruchomości wybudowane w czasach PRL.
Wysokie ceny
Co trzecie ogłoszenie na stołecznym rynku dotyczy sprzedaży lokum wybudowanego w ostatniej dekadzie. Wśród transakcji odsetek ten jest o wiele niższy. Ze wszystkich transakcji przeprowadzonych przez agencję Metrohouse & Partnerzy i realizowanych przez klientów firmy Expander jedynie co piąta dotyczyła sprzedaży mieszkania powstałego po 2000 roku. W ostatnich miesiącach wiele mówiło się o dynamicznym wzroście liczby ofert z tzw. nowego rynku wtórnego. Okazuje się jednak, że o ile takich ofert jest dużo, a chętnych wciąż nie brakuje, o tyle ostatecznie nie dochodzi to transakcji. – Głównym problemem jest cena. Nasi klienci niezmiennie wskazują jednak w ankietach, że zależy im na takiej właśnie nieruchomości – mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse & Partnerzy. – Do mieszkania kupionego od dewelopera trzeba średnio doliczyć 1 tys. zł za 1 mkw. na urządzenie lokalu. Ostateczna oferta, która trafia na rynek, wciąż przegrywa więc z o wiele tańszą wielką płytą. Z biegiem czasu te proporcje powinny jednak się odwrócić. Kupujący oczekują coraz wyższego standardu, a starsze mieszkania są w coraz gorszym stanie – uważa Marcin Jańczuk.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.