Grecka zaraza zainfekowała Włochy i Hiszpanię, które nieuchronnie zmierzają w miejsce, gdzie opary bankowo-zadłużeniowego matriksa przestają przesłaniać ruiny finansowej rzeczywistości.
Ostatnie ziarenka piasku melancholijnie odmierzają czas poprzedzający implozję sektorów bankowych krajów południa Europy, a kliknięcie myszy później to samo stanie się we Francji i być może jeszcze w kilku innych krajach strefy euro. Fala finansowego tsunami przekroczy Odrę i przeleje się przez Karpaty, topiąc nadzieję na zieloną wyspę. Tratwy ratunkowe nie zmieszczą wszystkich. Będą ofiary, być może liczne, szczególnie wśród młodych ludzi, którzy jeszcze nie nauczyli się pływać w nowej gospodarczej rzeczywistości, bo szkoły i uczelnie do tego nie przygotowują. W narodzie pojawi się najpierw niepokój, potem gniew, bo po raz pierwszy od 20 lat spadnie standard życia wielu grup społecznych. Nadejdzie czas próby elit Rzeczypospolitej.
W takim właśnie kontekście trzeba analizować expose premiera Tuska. W świetle nadchodzącego Eurogedonu. Dlatego tak ważne były słowa szefa rządu inicjujące poważne reformy, takie jak ograniczenie transferów budżetowych dla osób, które nie są biedne, wydłużenie i zrównanie wieku emerytalnego, przemyślana reforma KRUS, stopniowe wygaszanie przywilejów branżowych, których korzenie sięgają minionego ustroju. To pierwszy rządzący polityk – od czasu zaprezentowania zielonej księgi przez wicepremiera Hausnera z 2003 r. – który miał odwagę przedstawić pakiet poważnych reform.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.